poniedziałek, 20 października 2008, 02:42

zawiązek

.

13 komentarzy:

kwik pisze...

literki za duże czy za małe?

andsol pisze...

Szastu prastu nie mam oczek jedenastu. Ani duże ani małe, do czytania doskonałe.

Odlot z asteroida S24?

kwik pisze...

Hm, obawiam się, że asteroida S24 odleci wkrótce beze mnie, na nowym S24 sporo rzeczy nadal nie działa albo działa niezmiernie powoli, a mnie już się nawet nie chce o tym gadać. Zawracanie Wisły kijem.

Nie wiem jakim cudem znalazłeś ten zawiązek bloga, ale mniejsza o to. Próbuję właśnie odpowiedzieć na Twój komentarz przez gmaila i ciekaw jestem co to będzie :)

OK. Ciekawość zaspokojona, tu efektu nie widać, więc wklejam co wysłałem z gmaila.

nameste pisze...

To nie takie trudne, trzeba mieć odp. demona wyczulonego na zawiązki.

kwik pisze...

nameste, no tak, zapomniałem, przecież cudów nie ma. Są za to demony. Jestem przerażony.

andsol pisze...

Nim do komputera dobrnąłem, cud mi zdemaskowano. Ja ujeżdżam demony bloxowe (choć "ps fax|grep daemon" pokazuje, że teraz u mnie cztery w komputerze hasują) i nowy adres pojawił się jako miejsce, z którego były odwiedziny.

Czy już czas, by neo-kwika w zakładkach ustawić czy też ten mazowiecki jest na etapie eksperymentów?

Nie zrozumiałem urywka dotyczącego gmaila. Ale jeśli nie powinienem, to nie ma sprawy.

kwik pisze...

andsolu, aż z ciekawości sprawdziłem, co robi f w fax, bo u mnie -f to "illegal option". Ale jednak nic ekscytującego.

Ten tu "mazowiecki" jest szalupą ratunkową (na której skonam w ciszy i samotności), na razie czekam spokojnie na zwiastowane od ponad roku przejście na nowy S24. Zobaczymy. Na razie pociągnięcie bloga solo wydaje mi się zadaniem zbyt ambitnym.

O co chodzi z gmailem zaraz wyjaśnię. Włączyłem powiadamianie o komentarzach na gmaila. Dostałem powiadomienie, zrobiłem Re: i odpowiedziałem na taki adres:
andsol <noreply-comment@blogger.com> licząc, że pojawi się to jako komentarz na blogu. Adres wyraźnie sugeruje, żeby nie odpowiadać, ale mnie byle co nie zniechęca. A na dodatek uznałem, że nie ma dla Googla rzeczy niemożliwych.

andsol pisze...

Komputery mają swoje coraz intensywniejsze wenwnętrzne pocztowe życie i staram się nie włazić im z butami w ich konfidencje. Ale gdyby coś kiedyś do mnie i to przez google to andsolbr@gmail.com .

Nawiasem, to była jedna z większych głupot odstawionych przez Bloxa, do której oczywiście nigdy się nie przyznali. Miałem tam (obowiązkowe) konto andsol-br@gazeta.pl ale postanowili się unowocześnić i zrobiło się z tego andsol-br@gmail.com . Gdyby nie ten myślnik, którego brak w dawno założonym koncie gmailowym, sytuacja by się zrobiła kłopotliwa i podejrzewam, że narobili kłopotów wielu osobom. Nawet gdyby nowe konto nie zamordowało starego, wcale nie chciałbym dostawać śmieci z ich reklam. Teraz wrócili do domeny gazeta.pl , która jest aliasem do gmail.com . Największe trudności są zawsze z globalnymi uszczęśliwiaczami ludzkości.. Bo żeby spytać ludzi czy chcą zmian, oczywiście przez ich zakute łby im nie przeszło.

kwik pisze...

andsolu, a nie boisz się tak wystawiać emaila na pastwę spamerów? Jak widać nie.

To ja też wystawię:
kwik.maz@gmail.com

Na pewno się spytali reprezentatywnej grupy 498 dorosłych Polaków i wyszło, że 82% chce adres z gmaila. Przecież wszystkich nie będą pytać.

andsol pisze...

Ze znanych mi i dotychczas używanych darmowych serwerów ten ma najsensowniejszy, prawie na miarę, program odsiewu śmiecia. Raz musiałem ratować jakieś informacje z Liderii, chyba programowi spodobały się zawiadomienia w tytule, że to mi sprawi przyjemność. Drugim razem przez tydzień nie miałem czasu na czytanie i nieotwieranego NYT wrzucałem do kosza. Zaczął to robić za mnie nawet gdy wyszedłem z Zeitnotu. Ale się oduczył.

kwik pisze...

O gmailu mówisz? Tak, ale oni sami chyba ten spam przysyłają, żeby pokazać jak skutecznie filtrują. Nazwy (niebanalnej) mojego konta nie znał nikt, a i tak dostawałem dziesiątki śmieciów.

andsol pisze...

Może spamerzy przeczuwali Twoje narodziny?

kwik pisze...

Ja tam nie wierzę w spam, pewno nikt nigdy z żadnej takiej oferty nie skorzystał. To jakaś obca cywilizacja porozumiewa się za naszymi plecami przy użyciu naszej infrastruktury. Te penisy, wiagry i żony rosyjskie na pewno znaczą co innego.