poniedziałek, 13 października 2008, 04:32

zdrowe wino

Kiedyś (rok temu?) czytałem, że ktoś badał różne wina i wybadał, że najzdrowsze są ze szczepu Tannat z jakiegoś tam rejonu Francji. Nazwę szczepu zapamiętałem (z grubsza), żeby jak rzuci mi się w oczy to z ciekawości kupić. Ale jakoś mi się nie rzucało. Dziś mi się w końcu rzuciło, wino było argentyńskie, a cena atrakcyjna, ca 17 zł. Wino nadaje się do spożycia, ma kolor i dużo tanin. Nie będę się silić na dłuższy opis, bo po pierwsze się nie znam, a po drugie za te pieniądze każdy może sam ciekawość zaspokoić. Zresztą Yayco na TXT już swój kontakt z takim winem szczegółowo opisał: Tanie wina: Quara Tannat 2006 (a smakosz z niego nie lada, skoro chilijskimi Cabernetami gardzi).

Wątpię czy akurat wina ze szczepu Tannat są dużo zdrowsze niż inne ale nie wątpię, że zdrowe w ogóle jest czerwonego wytrawnego wina spożycie (w umiarkowanych ilościach, rzecz jasna). Jeszcze nie całkiem wiadomo, co w tym winie i dlaczego jest zdrowe, ale przecież nie trzeba wszystkiego wiedzieć, żeby trochę skorzystać. Zamiast bezmyślnie przerabiać zapasy wina na etanol do paliw, Unia mogłaby wprowadzić program "szklaneczka dla emeryta". Akcyza na czerwone wytrawne wino musi być natychmiast zniesiona, na zdrowiu obywateli nie wolno oszczędzać, a tym bardziej zarabiać. Grecko-rzymsko-judeo-chrześcijańskie korzenie Europy mocno są umoczone w winie, już choćby dlatego każdy porządny Europejczyk winien wino pić i nie marudzić. A w krajach o silnie niedomagającej opiece medycznej picie zdrowego wina jest po prostu obywatelskim obowiązkiem.
DODANE: Nie ma co owijać w bawełnę, Tannat zasługuje na popularyzację!
Tannat, el sabor nacional de Uruguay - po angielsku.
Tannat w USA
Urugwaj, czyli Nowa Zelandia Ameryki Południowej

38 komentarzy:

Cyncynat pisze...

.
poszukalem w sieci to Tannat. ponoc zwykle stolowe, dosc "ekonomiczne" (bo za 5 dolcow).
ciekawe jest zjawisko pisania dlugich recenzji stolowego wina. dlaczego nikt nie pisze takich specjalistycznych recenzji frytek z keczupem, albo zupy grochowej czy soku z marchwi?

jotesz24 pisze...

Keczup...
...firmy Roleski jest potworny! Tyle można o keczupach...

Ale już o grochowej można długo i ze smakiem. Żurki to też wielki temat. Polskie zupy warte są krytycznych opisów, podkreślających ich wspaniały smak i walory odżywcze.

A wina czerwone wytrawne to płynny ocean, o którym Yayco potrafi pisać tak sugestywnie.

kwik pisze...

@ Cyncynat
Można powiedzieć, że każde wino pite do jedzenia to wino stołowe, można się trzymać ustaleń unijnych (które raczej nie mają sensu do win spoza EU), a Ty możesz używać jeszcze innej definicji wina stołowego, np. takiej jak w USA. U nas (w Polsce) na takie wino jak Quara Tannat raczej tylko głupi snob powie, że to wino stołowe.

Pisanie długich recenzji tanich win ma większy sens niż pisanie długich recenzji drogich win, bo może przynajmniej ktoś taką recenzję przeczyta i skorzysta. Niezależnie od ceny wina w butelce z określoną nalepką powinno być to samo, więc każdy może porównać wrażenia albo nawet napisać inną recenzję. W przypadku soku z marchwi albo frytek z keczapem nie ma to sensu, bo soki i frytki bywają różne. Natomiast specjalistyczna recenzja keczapu - czemu nie?

Quara Tannat za 17 zł jest naprawdę godna polecenia i fajnie, że komuś się chciało napisać. To w ogóle jest ciekawe zjawisko, że komuś się coś chce.

http://en.wikipedia.org/wiki/Table_wine

Cyncynat pisze...

no wlasnie
mozna miec glebokie przezycia podczas smakowania np bulki z tunczykiem. ale powinno tez byc takie specjalistyczne slownicto i caly ten rytal. np tunczyka sie otwiera i zostawia sie go "pooddychac" na 3-4 godziny, rozne rodzaje tunczykow powinny byc do roznych rodzajow bulek, kolor tunczyka ma absolutnie pierwszorzedne znaczenie estetyczne.

Cyncynat pisze...

kwik
no jasne mowie: specjalistyczna recenzja soku z marchwi.

Cyncynat pisze...

kwik, juz powazniej
cale to poetyzowanie nt win, to przewaznie cyrk i to czesto o *znikomej* wartosci informacyjnej. niezaleznie od ceny wina. ale w przypadku ewidentnie przecietnych win, takich do srodowego schabowego, takie opisy maja dla mnie specyficzny walor humorystyczny. trudno, takie mam poczucie humoru.

referent Bulzacki pisze...

-->Kwik
Tannat, to jedno z moich ulubionych gron, głównie za nie dające się porónać z niczym taniny. Tannat wykorzystuje się głównie do kupażu, bo zrobienie z niego jednoszczepowego wina, które kupi statystyczny użytkownik, nie jest proste. W Ameryce Pd. najlepsze "trannaty" pochodzą z Urugwaju. Urugwaj jest zresztą specyficznym krajem winiarskim, bo nie poddał się do końca mechanizacji i usprawnieniom, typowym dla Chile, Kaliforni, czy Argentyny, i dalej stosuje metody tradycyjne. Konkretnie, rodziny włoskich emigrantów, którzy trzymają prawie cały "istotny" winiarski biznes dalej częściowo stosują metody tradycyjne :-)

Jeśli chce Pan spróbować typowego tannata, w bardzo dobrej cenie, względnie "grzecznego" i ułożonego, polecam:

http://sklep-wina.pl/product_info.php/products_id/147

Młodsze roczniki są tańsze i co - ważniejsze - łatwiejsze do zdobycia.

A poza tym tannat, to "nasz" francuski Madiran. Gdzieś czytałem, że w regionie stosunkowo niedawno zniesiono zakaz, że na rynek nie można wypuszczac wina z Madirana, które leżakowły krócej niż dwa lata. Takie były wtrawne :-)

Cyncynat pisze...

poza tym w kwestii jezyka
standardowy jezyk do opisu smaku wina w recenzjach jest dosc ubogi. jest tak ubogi, ze samego tylko opisu, nawet bardzo szczegolowego nie da sie wywnioskowac, czy wino bedzie sie podobac czy nie. wiecej informacji moze byc w zestawieniu recenzja + autor. wynika to z tego, ze recenenci sie roznia i to czesto istotnie. znajac swoja funkcje preferencji smakowych plus majac mniej wiecej pojecie o preferencji recenzenta mozna wywnioskowac czy wino sie bedzie podobac czy nie. tak np ja wiem, ze jesli Parker poleca miekkie i drozsze wino z Pomerola, to warto sprobowac, ale jesli chwali ciezsze i tansze australijskie, to lepiej tego nawet nie probowac. Ale jesli tansze wino australijskie poleca Jancis Robinson, to moze warto sprobowac. Ale oni nie robia z recenzji taniego wina komedio-dramat w trzech czesciach.

kwik pisze...

@ Cyncynat
Przeceniasz chyba powagę, z jaką ludzie piszą na blogach. Mnie się słusznie zdaje, że te kunsztowne opisy są świadomie nieco parodystyczne, ludzie mają zdrowy dystans do siebie i swojej enologii i raczej się bawią niż wymądrzają. Problem z poczuciem humoru jest taki, że zjawisko jest piętrowe i słabo zbadane.

Napisz nadętą recenzję o spożyciu tuńczyka, będzie całkiem zabawna.

kwik pisze...

@ referent Bulzacki
Wino za 50 zł kupuję pewnie trzy razy w roku. Ale wezmę pod uwagę, urugwajskiego jeszcze nigdy nie piłem. Do wczoraj nawet nie wiedziałem,  że Tannat jest uprawiane poza Francją. A idealnie trafia w mój gust.

jotesz24 pisze...

Tuńczyk! Tuńczyk!
Początek, czyli wstęp już smakowity!!!
Proszę o kontynuację, bo zapowiada się świetnie.

Lem i Borghes pisywali recenzje lub wstępy do nieistniejących książek. Recenzje najbanalniejszych potraw, w stylu namaszczonych ocen znawców, mogą być pyszną odmianą.

Ja w winach rozpoznaję głównie nutę głowy (czy po spożyciu boli), serca (czy wali) i pęcherza (...)
Te nuty w perfumiarstwie podawane to dla mnie totalne znachorstwo i wciskanie kitu. W winiarstwie choć podawane są smaki truskawki, muszkatu czy ziół, więc można próbować uruchomić wyobraźnię.

Cyncynat pisze...

no moze mnie
zawiodla detekcja niepowaznosci, tez zdarza sie.

btw: informacja o szczepie nie jest specjalnie istotna - rozne szczepy z tego samego regionu maja ze soba czesto znacznie wiecej wspolnego niz te same szczepy z odleglych regionow.

referent Bulzacki pisze...

-->Kwik
Jakby nie było, smacznego.

kwik pisze...

@ jotesz24
Trzy kryteria to już coś, w młodości dzieliłem wina tylko na dwa rodzaje, ale nie będę rozwijał tematu.

kwik pisze...

@ Cyncynat
Genetyka winorośli się nieźle ostatnio rozwinęła, wiadomo które szczepy powstały z których, niektóre są bliżej spokrewnione, inne słabiej. To się nie musi przekładać na podobieństwa czy różnice smaku, ale pewnie się zwykle przekłada. Na szczęście katastrofalna tendencja, żeby uprawiać tylko Cabernet/Merlot i Chardonnay chyba się odwróciła. A mogła wynikać ona z założenia, że rejon ważniejszy niż szczep, czyli najlepiej uprawiać to, co w uprawie łatwe i daje duże plony.

kwik pisze...

@ referent Bulzacki
Wszędzie piszą, że to Baskowie zawieźli Tannat do Urugwaju. Byłby to więc drugi (obok beretu) wkład Basków w rozwój cywilizacji. A więc nie tylko wysadzają.

referent Bulzacki pisze...

-->Kwik
Ksiądz Loyola miał też duży wkład. Niepotrzebnie przyprawia mu się teraz gębę :-)

Po obu stronach Pierenejów mieszkają Baskowie; wszystko by się zgadzało. Jeśli już ktoś miał przewieźć, to własnie oni.

Pozdrawiam, biorę się za pracę,

referent

kwik pisze...

@ referent Bulzacki
Dziękuję, nie wiedziałem, że Loyola był Baskiem, a takie rzeczy wypada wiedzieć.

Cyncynat pisze...

kwik
"To się nie musi przekładać na podobieństwa czy różnice smaku, ale pewnie się zwykle przekłada. Na szczęście katastrofalna tendencja, żeby uprawiać tylko Cabernet/Merlot i Chardonnay chyba się odwróciła. A mogła wynikać ona z założenia, że rejon ważniejszy niż szczep, czyli najlepiej uprawiać to, co w uprawie łatwe i daje duże plony."

Ty masz naprawde jakies proste wyobrazenie o tym. to ograniczanie ilosci winogron jest zwykle celem wlasciciela, nie odwrotnie. oni specjalnie chodza i podcinaja by bylo mniej, nie wiecej.
i powtorze - podobienstwo w smaku wynikajace z regionu jest na dzien dzisiejszy znacznie widoczniejsze niz kwestia szczepu, no tak jest niestety, wbrew "genetyce". inaczej wszyscy by hodowalu pinot noir (a nie zadne cab/merlot) (nawiasem mowiac, u czlowieka region tez jest wazniejszy niz genetyka.)

andsol pisze...

W obronie głupiego snoba
Zazwyczaj likiery są fotelowe, proste chamskie whisky bufetowe,
wytworne ***** (no offence meant) whiskey klubowe, szampany stojące albo pantofelkowe, wódki stołkowe i bramowe, jabole tylko bramowe, a z winem taka jego uroda, że stołowym jest. I nie ma co peszyć ludzi.

kwik pisze...

@ Cyncynat
Jedni podcinają, a drudzy podlewają. Gigantyczna nadprodukcja wina we Francji, przerabianego potem na biopaliwa, na pewno nie wzięła się z podcinania. Z genetyki wynika, gdzie który szczep może rosnąć, jedne są mniej wymagające inne bardziej. A potem zawsze decyduje cena, za jaką można sprzedać CAŁE wino. Faktycznie mam bardzo proste wyobrażenia, ale co tu można skomplikować?

kwik pisze...

@ andsol
Speszonego to ja już dawno nie widziałem. No chyba, że sam się speszę i niechcący obejrzę. W dziedzinie spożycia win jest jedyna słuszna droga, eksperymentalna. Idźmy tą drogą, pijmy jak najwięcej. Wszystko jedno czy przez snobizm, dla zdrowia czy przyjemności.

Cyncynat pisze...

kwik
ja juz od jakiegos czasu nie sledze co sie dzieje we Francji. I co przerabiaja na biopaliwa Burgundy i bordoskie? Czy chocby te z Bandolu? Byloby straszie drogie to biopaliwo.
Nie ma czegos takiego jak jednorodne wino francuskie. Francja tez produkuje (produkowala?) jakies kosmiczne ilosci sikaczy i chetnie wierze, ze tam sie moze i podlewa, a moze nawet z tego biopaliwa robia. Kto wie, moze nawet to daja do polskich hipermarketow.

", ale co tu można skomplikować?"
Poglad, ze wino ze szczepu X i regionu Y bedzie podobne do wina ze szczepu X ale regionu Z jest uproszczeniem na granicy nieprawdy. Oczekiwanie, ze Tannat bedzie fajny, bo sie sprobowalo inny Tannat z innego regionu, jest rownie naiwne co oczekiwanie, ze kazda powiesc bedzie sie podobac, bo jest powiescia, a nie np opowiadaniem.
Poglad, ze ludzi sadza Cab Sav czy Merlot po to by osiagnac wieksze plony juz nawet na uproszczenie sie na zalapuje.

Cyncynat pisze...

tak sobie pomyslalem
moze Beaujolais nouveau zaczeli przerabiac na biopaliwo? to by sie zgadzalo, bardzo dobre wino na biopaliwo.

wartburg pisze...

widziałem parę miesiecy temu krytyczny
reportaż zrobiony przez o Niemców o kryzysie, który coraz silniej uderza we francuskich producentów wina. Urządzają blokady dróg, domagają się wstrzymania importu i sankcji od Brukseli, a prawda jest taka, że mają po prostu za dużo winnic. Obliczonych na masową produkcję wina kiepskiej jakości, które przegrywa z lepszymmi i tańszymi winami z rejonów uchodzących do tej pory w tej branży za egzotyczne, produkowanymi w Chile, Kaliforni, Południowej Afryce i Australii.

kwik pisze...

@ Cyncynat
W Unii jest CAP czyli wspólna polityka rolna, płacą rolnikom za różne trudne do pojęcia rzeczy. Głównie francuskim. Więc może to stąd ta nadprodukcja. Dwa lata temu 500 mln litrów wina francuskiego i włoskiego przerobili na etanol.
Jak chcesz to poszukaj np. pod wine biofuel quota surplus

kwik pisze...

@ wartburg
Na pewno mają za dużo winnic. I zdaje się od dawna stracili zapał do robienia czegokolwiek, nie tylko wina. Marnotrawstwo w tej naszej Unii jest gorsze niż w ZSRR, bo tam nie było aż tyle do marnowania. Przerabianie winogron na paliwo to przecież czysty idiotyzm. Powinni jeszcze robić z sera asfalt.

Cyncynat pisze...

wartburg
o smierci francuskiego wina pisze sie w prasie od kilkudziesieciu lat. sa to nieco przesadzone nekrologi.

ale wina francuskie traca status jedynych i najlepszych to fakt. dobrym indykatorem sa nakrody na IWC (http://www.internationalwinechallenge.com/trophies.aspx) - najwiekszej imprezie z blind tasting. sledze to przez ostatnie lata i np z ostatnich dwoch lat Francuzi nie wygrali prawie niczego z win czerwonych. Nagroda za najlepsze Cab Sav jedzie do Australii, a za najlepsze Pinot Noir do NZ (jedna nagroda pojechala do Central Otago, druga - do Marlborough). Zeby bylo gorzej nawet Decanter zdradzil Francje. W poprzednim roku po raz pierwszy w historii Francuzi nie dostali nagrode za najlepesz Pinot Noir (nagroda pojechala do NZ, Central Otago), a w tym roku Decanter dal nagrode za Pinot Noir Niemcom. Jesli juz Burgundy nie sa najlepszymi Pinot, to to jest "the end of the civilization as we know".
Nie zebym sie martwil - za miesiac zamierzamy tydzien spedzic jezdzac po winnicach w Central Otago, a drugi tydzien - po winnicach w Marlborough.

Cyncynat pisze...

errata
"the end of the civilization as we know it"

Cyncynat pisze...

kwik
z sera to powinni robic trucizne na szczury. (ale mogliby mi najpierw przyslac jakies kilo Roqueforta.)

kwik pisze...

@ Cyncynat
Dzięki, jesteś kochany. W IWC 2008 International Tannat Trophy zdobyła lama Quara z Bodega Felix Lavaque od której się ta moja notka zaczęła. Tyle, że lama w wersji reserva 2005, bo tak dobrze, żeby wygrało wino za 17 zł, to jeszcze nie ma.
http://www.lavaque.com/felix/e_vinos_quara.html

wartburg pisze...

@ Cyncynat
francuskie sery dla szczurów? Po moim trupie! Z upadkiem francuskiej cywilizacji z jej bractwami cassoulet, faszerowanej kaczki i boeuf bourguignon duszonego w sosie własnym nigdy się nie pogodzę.

Cyncynat pisze...

heh
zwykle to dobra rekomendacja, nawet jesli to inne wino. ale samo quaro tannat daje bardzo przecietne oceny. moze kwestia rocznika albo maja duze roznicy miedzy pierwszymi a drugimi winami? mozesz kupic to reserva, sprobowac i porownac. nagrodzona reserva kosztuje 15$, w polskich warunkach to sie przelozy na jakies 40-45zl. to chyba nie jest zbyt drogo, a IWC nie daje nagrody za nic.

kwik pisze...

@ Cyncynat
Chyba faktycznie na ślepo dają, tfu, próbują, stąd niespodzianki. Większość wygranych win jest dwu, trzyletnia, czyli nie warto dłużej trzymać. Ale co za debil wymyślił tabelkę w jpeg, nic znaleźć nie można.

Cyncynat pisze...

kwik
na wiekszosc konkursow daja wina 2-3 letnie. jak z beczki wylewaja to i wysylaja na konkursy, natychmiast.
a niespodzianki sa dobre i autentyczne. bo co to za sztuka nagrode Petrusowi przyznac? albo Penfolds Grange..

andsol pisze...

Izvinitie, druzja...
Jednak oprócz stołowego bywa i nastojakowe: http://tiny.cc/SG1mC

kwik pisze...

@ andsol
Ale chyba nie trzeba pić na miejscu z tych blaszanych kubków?
W wersji cyrylicznej wino merlot nie ma zdrowej nazwy: мерло.

wartburg pisze...

@ andsol
ale kim jest ten Vontrompka? Czy jego dziad zwał się Wątróbka? Albo może von Trompka? I cofając się dalej w przeszłość był potomkiem Herrn von Trombka z Trąbkowic, wcześniej Trąbkowskiego?