piątek, 14 listopada 2008, 06:53

prostowanie ogórka

Komisja Europejska uznała w końcu, że krzywe ogórki jednak nadają się do jedzenia. Nie chce mi się o tym pisać, bo znajdą się lepsi, a może już się znaleźli. Natomiast jedno warto podkreślić – rolę opinii publicznej i dziennikarzy w obaleniu tych idiotycznych przepisów.

W wywiadzie dla BBC rzecznik komisarza rolnictwa Michael Mann powiedział: "Przez ostatnie cztery lata miałem stale do czynienia z nagłówkami o krzywych ogórkach, za małymi, za dużymi kiwi i Bóg wie czym jeszcze. Tak, rodziło to wiele krytyki pod adresem Unii Europejskiej i nie ma co ukrywać, że między innymi dlatego odchodzimy od tego."

Wziąłem stąd: EU slices up 'ugly fruit' rules.

7 komentarzy:

Eine pisze...

Bakterie socjalizmu są wieczne
Jeszcze w latach 20-tych u.w. Hiszpan Ortega y Gasset napisał był ,że socjalizm to "bakterie ,które raz się pojawiły w umysłach ludzkich i nigdy nic ich nie unicestwi".
UE to idealna kopia sowieckiego idealizmu: my wam dokładnie określimy jak macie żyć.
Na UE jest tylko jeden sposób: ignorować ich żądania a jednocześnie nieustannie żądać od nich tego co mają dobre ich członkowie u siebie w tzw. "rdzeniu Europy.Metaforycznie: trzymać pistolet odbezpieczony przy ich łbach.oczywiście ,rząd tego nie zrobi bo to tchórze i sprzedawcy(sprzedają kraj każdemu za tandetną rezydencję dla soich dzieci i wnuków).

kwik pisze...

@ Eine
Unijny standard warzywno-owocowy nie ma związku z socjalizmem, wynikał z narodowego protekcjonizmu, przeforsowało go jeszcze w latach 80-tych kilka krajów z nadprodukcją warzyw.

Unijne idiotyzmy przypominają idiotyzmy sowieckie, ale geneza bywa inna, często są wyrazem partykularnych interesów niektórych krajów (chyba najczęściej Francji i Niemiec).

tichy pisze...

dopraszam się o wyjaśnienie
Przeczytałem ogórkową uchwałę

http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=CELEX:31988R1677:EN:HTML

w której występuje podział na klasy I, II, III, tudziez wymagania względem komercyjnego obrotu.

Nigdzie nie widzę stwierdzenia "ogórki musza być proste".

Widze natomiast stwierdzenie, "aby trafić do klasy I, ogórki musza być proste" (plus inne kryteria).

I widzę, że mi wmawiają, że te dwa stwierdzenia są równowazne.

Nigdzie nie pisze, że Unia zabrania sprzedawania krzywych ogórków.

Nawet ten artykuł z BBC sugeruje właśnie to. Ergo, BBC też ma swą pieczeń ogórkową do upieczenia, albo to zwyczajna niedbałość.

kwik pisze...

@ tichy
Przerażająca ustawa, czysty obłęd. Nie podają tylko czy krzywiznę ogórka należy mierzyć po wewnętrznej czy zewnętrznej stronie łuku (może przeoczyłem). W zasadzie masz rację, był jednak haczyk na krzywe ogórki:

All the defects listed above are allowed for straight and slightly crooked cucumbers.
On the other hand, crooked cucumbers are allowed only if they have no more than slight defects in colouring and have no defects or deformation other than crookedness.

tichy pisze...

Przerażająca ustawa? Obłęd?
Która podaje kryteria jakości? Wszak toto służy ochronie zarówno producentów, jak i posredników, oraz konsumentów.

Z ustawą w tle, nikt nikomu nie może, pod prawem, wciskać gorszego towaru jako lepszego, ani też za lepszy wymuszać ceny jak za gorszy.

Chyba nie twierdzisz, że wszystkie ogórki są równe? Dopiero wtedy nastałby obłęd i przerażenie.

Czy też, że ceny za ogórki powinien ustalać tzw. "rynek", tak jak to było w starym dobrym wieku XIX, i wciąż jest na rozległych połaciach Azji i Afryki? A, zapomniałem o pewnym kraju w centrum Europy, któtry pozbędłszy się starej magii, czem prędzej zaczął walczyć o zastąpienie jej nową.

Nawet za PRLu, zresztą, też były klasy na produkty rolne, np. mleko, zboże, nawet jabłka... Nie same klasy jakości są obłedne, tylko co się z tym robi.

Na przykład (wiejska odnoga mojej rodziny nieraz, i to siarczyście, klęła na procedurę). Np., przyznawanie "klasy" nie na podstawie jakości, tylko na podstawie znajomości. W przypadku mleka nie miało to najmniejszego znaczenia dla przetwórcy lub konsumenta, bo jak przyjeżdzał mlekowóz, i tak wszystkie klasy zlewano razem.

Z kolei, np. w USA, istnieje coś takiego jak "USDA norm" (USDA - ministerstwo rolnictwa). Szukałem owych norm, ale w ciągu minuty nie znalazłem za wiele, prócz "norm" na winogorna, kantelupy, ananasy, i pomidory na pędzie. To ostatnio zdefiniowane jest:

"“Tomatoes on the vine” means two or more tomatoes attached to the same vine."

http://www.unitedfresh.org/assets/files/TOMATOTV%5B1%5D.pdf

Także tam, co to pomidor miękki, co to czysty, o formie dopuszczalnej (fair) i o formie rozsądnej (reasonable).

Więc o co chodzi w tych normach? Że jest nakaz-prikaz się stosować? Nie. Że wiadomo co jest dobre, a co gorsze, a co do kitu. Nie czyimś widzimisię, ale ogólnym standardem. No, to jest właśnie standard.

PS.
1. O, zapomniałem wzmiankowac klasę "extra" (wyżej I).

2. A Ty, kwik, zapomniałes napisać, gdzie, kiedy i czym (jaką ustawą lub prawem) ktokolwiek przymusza kogokolwiek do prostowania ogórków.

kwik pisze...

@ tichy
Już przyznałem Ci rację, ale mogę to zrobić jeszcze raz. Przepisy unijne nie zabraniały krzywych ogórków, o ile krzywe były poza tym nieskazitelne i osobno pakowane. Użyty przeze mnie tytuł jest oczywiście żartem, a sformułowanie "Komisja Europejska uznała w końcu, że krzywe ogórki jednak nadają się do jedzenia" nieprecyzyjne.

tichy pisze...

ubocznym skutkiem
jest to, iż "Polak potrafi" zatarło się w szerszym kontekście - "dziennikarz potrafi".

Poprzednim wpisem wpędziłeś mnie, jako Polaka (co reaguje na każdego słonia) w przygnębienie, obecnym - wyprowadziłeś zeń (nie jesteśmy sami!)

Albowiem, każdy ma swego słonia, na jakiego zasłużył.