poniedziałek, 11 kwietnia 2011, 00:30

napiwszy się wódki wyszliśmy na łąki

Kupiłem w końcu aparacik z dość długim ryjkiem na drobne ptactwo. Zabawa przednia, szczególnie przy tak silnym wietrze jak dziś. Gałązki się kołyszą, ptaszki się wiercą, ręce się trzęsą, oczy łzawią. Ale któreś zdjęcie musi się udać, tzn. zawierać fotografowany obiekt.

Aegithalos caudatus

Metodę "brute force" warto też zastosować do obiektów latających, dla ułatwienia zaczynając od dużych. Zdjęcie aparatem cyfrowym praktycznie nic nie kosztuje i nie zanieczyszcza środowiska. Po co się krępować.

Ciconia ciconia



DODANE: Oryginał zdjęcia raniuszka wygląda tak (ale jest większy, 4320x3240):

14 komentarzy:

telemach pisze...

"Po co się krępować?"
Ja w przypadku cyfrowych jednak się krępuję. Łatwość mnie dołuje. Sam nie wiem dlaczego. I może jeszcze świadomość, że wszystko, bezustannie jest fotografowane.
Od czasu jak w panoramio zobaczyłem, że po Antarktydzie grasują najwidoczniej tysiące posiadaczy cyfrówek, nie wyjąłem aparatu z szafy.

kwik pisze...

Podobnie można wytłumaczyć np. niechęć do czytania książek, to dziś zbyt łatwe (nie to, co za komuny). Chcesz mieć trudno wyjmij baterię albo nie zdejmuj zaślepki.

Okolice w których bywam są prawie nietknięte na Panoramio. No i wyjmuję tylko wtedy gdy nikt nie patrzy, nie chcę nikogo demotywować.

miskidomleka pisze...

A jaki aparat?

Oraz: ta puchata kulka to nie jest cały kard, tylko nieduży wycinek, prawda?

M pisze...

miskidomleka: Cały kard wygląda tak.

MSPANC

kwik pisze...

@ miskidomleka - dołożyłem cały kadr. Panasonic DMC-FZ45.

kwik pisze...

@ M - mam: "Jedynym celebrytą w świecie portugalskich serów jest queijo da Serra, produkowany z owczego mleka za pomocą roślinnej podpuszczki (wywar z liści kardu)." Tu było: Trzecia Portugalia (3)
A gugiel polski na "kard site:babilas.blogspot.com" zawodzi, choć zwykle potrafi odmieniać.

Anonimowy pisze...

Najlepiej rub ładne fotki i puszczaj w eter niech wszyscy podziwiają

Anonimowy pisze...

laki rub fotki i wysyłaj dalej

kuzynka.edyta pisze...

Dobrzy ludzie podpowiedzieli, że zobaczę tu cool fotkę raniuszka. No i nie przesadzili. Raniuszek jako pompon jest kapitalny. Pierwszy raz widzę sztukę z zupełnie białym łepkiem. W mojej okolicy występują tylko takie z szerokimi czarnymi brwiami.

kwik pisze...

Dziękuję! I od razu korzystając z okazji wyznam, że bardzo zachęciłaś mnie swoim budującym przykładem - wcześniej jakoś nie wierzyłem, że kompaktem (nawet z dużym zoomem) da się robić drobnym ptakom zdjęcia. Nadal twierdzę, że w elektronicznym wizjerze gówno widać, ale to jednak słaba wymówka.

Doczytałem się w Wikipedii, że ten mój to Aegithalos caudatus caudatus czyli tzw. forma skandynawska. Wg mapki w okolicach Warszawy powinna występować też forma z brwiami.

kuzynka.edyta pisze...

Mój przykład tak zarezultatował!

> Nadal twierdzę, że w elektronicznym wizjerze gówno widać.

Rzeczywiście gówno. Dlatego to mogłoby się znaleźć wśród atrakcji robienia fotek kompaktem, tuż za "ptaszki się wiercą, ręce się trzęsą, oczy łzawią"

Miałam tu zajrzeć zaraz na drugi dzień, ale trochę po drodze się wydarzyło. A ile raniuszków przeleciało nad moim ogrodem i znowu nie dało się sfotografować! Raniuszek to moje ptasie Waterloo. Mam tylko jedno udane zdjęcie tej małej bestii. W miarę udane. Dlatego trzymam je w trzech kopiach na trzech różnych serwerach.

kwik pisze...

Ja tam próbuję podejść do zagadnienia naukowo, podejście artystyczne jest zbyt frustrujące. Na pewno widziałaś zdjęcia z automatycznych fotopułapek. Otóż udane zdjęcie to takie, które pozwala zidentyfikować fotografowany obiekt.

Odkryłem (chyba nie po raz pierwszy), że nieźle się robi zdjęcia z zaparkowanego na podwórku samochodu, ptaki się wcale nie boją. Ale żeby mieć ładne zdjęcia, trzeba wcześniej plener wysprzątać -narobiłem zdjęć sójce grzebiącej w trawie, wszystkie na tle paskudnej sterty ściętych gałęzi.

kuzynka.edyta pisze...

Więc odkryłeś technikę zdradzaną przez profesjonalistów:

mikeatkinson.net
(Akapit rozpoczynający się od "To get close to birds")

Nigdy nie wypróbowałam, bo wszędzie, gdzie do tej pory robiłam zdjęcia ptakom, nie wolno wjechać samochodem. Ale korci mnie.

kwik pisze...

No właśnie obawiam się, że też najpierw gdzieś przeczytałem, a dopiero potem "odkryłem". Ale od dziecka zazdrościłem traktorzystom, że bociany ich się wcale nie boją, a przede mną uciekają. Więc może i sam odkryłem.

Czapla z węgorzem na dole tej strony Atkinsona ("not a good image technically") jest świetna i wcale nie byłaby lepsza, gdyby była lepsza. Bo ślicznie oświetlony i dobrze ujęty perkoz z rybką wygląda wręcz sielankowo.