czwartek, 4 lipca 2013, 22:17

bezpatencie

BBC w ramach sezonu ogórkowego przedstawiło swoją obszerną kolekcję pt. 10 inventors who didn't get mega-rich from their inventions — ale tylko dwa wynalazki z ich listy uważam za naprawdę pożyteczne: LED-y Nicka Holonyaka Młodszego (uwaga, dziś — w 2013 — ma ca 84 lata) i WWW Tima Bernersa-Lee. Czyli jak zwykle 2 z 10 (zasada Pareto). Jestem chyba mimowolnym wyznawcą tej zasady, np. z dziesięciu przykazań też respektuję tylko dwa: "nie zabijaj" i "nie nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu". Nic z tego nie rozumiem, ale może coś w tym jest.

Holonyak zdaje się LED-y opatentował, ale na razie nie chce mi się drążyć tematu.

4 komentarze:

kuzynka.edyta pisze...

Z przytoczonego zestawienia również wybrałabym te same wynalazki. Ale dorzuciłabym wspomnianą na początku myszkę, pal licho Pareto.

Jak o wynalazkach mowa – mały eksponat z wystawy w mojej instytucji.

A siódme 'Nie kradnij" nie?

kwik pisze...

Myszka jest pomysłowa, ale to półśrodek i hamulec postępu. Myszą nie da się ani pisać ani rysować, dobra do prostych głupich czynności które jeszcze prościej można dziś palcami na ekranie dotykowym. Mówi to stary pierdziel który znowu zamyka Windows naciskając Alt+F4.

Piękny eksponat. Ciekaw jestem czy rzeczywiście te pierwsze światła elektryczne były zupełnie nieszkodliwe, a przede wszystkim czy w ogóle ktoś to sprawdzał. Słabo rozgrzane włókno węglowe było pewnie bezpieczne, ale już lampy łukowe produkowały sporo ultrafioletu. Chociaż zdaje się długo uważano że ultrafiolet jest zdrowy, zabija przecież zarazki, zapobiega krzywicy i leczy wiele groźnych chorób.

"Nie kradnij" to chybione zalecenie, odwracające uwagę od istoty sprawy. Bo przecież powinno chodzić ogólnie o nie krzywdzenie. Przez te nasze dziesięć palców uczepiliśmy się magicznej liczby 10, ale przecież 80% podstawowej funkcjonalności obu dłoni zapewniają już dwa palce, o czym każdy dziobaty ptak zaświadczy.

ps. przepraszam za zwolnione reakcje, ale łączę się chwilowo przez modem komórkowy i tak się wszystko ślimaczy że aż się odechciewa.

kuzynka.edyta pisze...

To to ja miałam napisać? Aha! Twoje nawiązanie do zasady Pareto skojarzyło mi się z historią, o której przeczytałam na tej samej, wspomnianej wyżej, wystawie. W 1906 roku Francis Galton, którego - jak wiemy - fascynowały pomiary osobniczych cech fizycznych i psychicznych, wybrał się na doroczną wystawę zwierząt hodowlanych. Był tam świadkiem konkurencji odgadywania wagi wołu, rozgrywanej wśród zebranych farmerów. Jako że Galton krytycznie oceniał inteligencję przeciętnego człowieka, postanowił przeprowadzić eksperyment, który miał być kolejnym argumentem przemawiającym za taką tezą. Po zakończeniu konkursu uczony zebrał wszystkie porzucone bilety z zapisanymi typami (a było ich 787) i je przeanalizował. Wynik go zaskoczył. Średnio typowaną wagą było 1197 funtów, podczas gdy w rzeczywistości wół ważył 1198 funtów. Zatem ocena ‘głupiego’ tłumu była nieomal strzałem w dziesiątkę. I tak Francis Galton został prekursorem crowdsourcingu. Fascynujące!

> "Nie kradnij" to chybione zalecenie, odwracające uwagę od istoty sprawy. Bo przecież powinno chodzić ogólnie o nie krzywdzenie."Nie kradnij" to chybione zalecenie, odwracające uwagę od istoty sprawy. Bo przecież powinno chodzić ogólnie o nie krzywdzenie.

No powinno, i w zasadzie jedno 'Nie krzywdź’ z powodzeniem mogłoby zastąpić numery 5 do 10. Ale czy przykazania nie powinny być odczytywane trochę symbolicznie z racji tego, że wieki temu zostały zapisane? Takie np. “Nie pożądaj żony bliźniego swego” - myślę, że dosłowna interpretacja w naszych czasach też jest bez sensu, bo dlaczego tylko pożądanie żony ma być naganne? Albo 10. o pożądaniu rzeczy bliźniego. Uważam, że pożądanie, w znaczeniu pragnienia posiadania czegoś, co posiada bliźni, a my nie, jeśli nie jest podszyte zawiścią, nie prowadzi do przestępstwa, może być stymulujące i korzystne. I w historii chociażby wynalazków są na to przykłady. No ale ja nie jestem ekspertką on przykazań bożych i przynajmniej do 1/3 z nich się nie stosuję.

kwik pisze...

Może w czasach z których pochodzą przykazania ludzie byli dużo bardziej gwałtowni i gdy już ktoś pożądał czyjejś żony albo osła to zaraz przechodził do czynu. Masz oczywiście rację że "też bym chciał" jest dziś generalnie pożyteczne, ale chodzi pewnie o to, że w tamtych trudnych czasach jedynym sposobem było zabrać bliźniemu.

Chciałbym mieć takie jak ma sąsiad jest ok, chciałbym zabrać sąsiadowi już nie jest.