niedziela, 22 maja 2016, 13:05

klasyczny przykład sezonowego polifenizmu

Udało mi się wreszcie zrobić dość przyzwoite zdjęcie wiosennej czyli pomarańczowej formy rusałki kratkowca (Araschnia levana) na pokrzywie (roślina-żywicielka), ciemne formy letnie wydobyłem z archiwum.

Sezonowy polifenizm czyli ten sam genom pod wpływem sezonowych bodźców objawia się w dwóch różnych formach, ciekawa sztuczka. Nie bardzo wiadomo czemu służy, ale zgadujemy że daje — albo przynajmniej kiedyś dawała — motylkowi korzyści. Jak ktoś chce sobie doczytać to niezłym punktem wyjścia będzie chyba: Red & black or black & white? Phylogeny of the Araschnia butterflies (Lepidoptera: Nymphalidae) and evolution of seasonal polyphenism. Forma pomarańczowa jest podobno pierwotna, dodatkowa forma ciemna pojawiła się później.

Araschnia levana Araschnia levana Araschnia levana Araschnia levana Araschnia levana

8 komentarzy:

kuzynka.edyta pisze...

To jest ten sam motyl?! Tzn. gatunek? Zdumiewające. I na dodatek składa jaja w pokrzywach.

kwik pisze...

Dokładnie to podobno składa jaja na spodniej stronie liści. Gdybym wcześniej o tym wiedział to bym zajrzał, może już coś tam złożył. Pokrzywy są też ulubionym pokarmem wielu innych motyli z rodziny Nymphalidae tzn. ich gąsienic, niektóre cywilizowane kraje to dostrzegły.

kuzynka.edyta pisze...

Podlinkowana strona odświeżyła mi pamięć. Ostatniego z wymienionych motyli (ang. Coma, Polygonia c-album) rzeczywiście kiedyś widziałam fruwającego na pokrzywami. Zapamiętałam to, bo to było pierwsze spotkanie z tym oryginalnym motylem (w pierwszej chwili myślałam, że ledwo wywinął się śmierci, dlatego taki pokiereszowany) , a w tamtym miejscu pokrzywy rosną od zawsze. Wydawało się, że on tak niezobowiązująco latał akurat nad nieatrakcyjnymi pokrzywami, a tu proszę, żaden przypadek, cel ściśle określony. Motyla sfotografowałam, ale szkoda że nie zerknęłam na pokrzywy. Chociaż nie wiedząc za czym się rozglądać i tak pewnie nic bym nie wypatrzyła. Sądząc z opisu, gąsienice Rusałki ceika sprytnie się maskują.

kwik pisze...

Niestety coraz mniej miejsc gdzie pokrzywy rosną od zawsze i przydałaby się i u nas jakaś trwała akcja uświadamiająca że to właśnie pokrzywy są głównym źródłem wielu motyli. Pokrzywy dają gwarancję że nie zostanie się niechcący zjedzonym przez jakiegoś tępego roślinożercę, pewnie dlatego aż tyle rusałek się z nimi związało. Bo oprócz kratkowca, admirała, pokrzywnika, pawika i ceika jeszcze rusałka osetnik wybiera pokrzywy.

Jak może zauważyłaś rusałki są praktycznie czworonożne, a pierwsza zredukowana para odnóży podobno służy właśnie do rozpoznawania roślin przed złożeniem jaj.

kuzynka.edyta pisze...

Rzeczywiście zwróciłam uwagę na to, że niektóre motyle mają krótsze przednie odnóża. Z kankanem mi się zawsze taki widok kojarzy.

Interesująca teoria odnośnie możliwej funkcji, jaką spełniają. Tylko, tak się zastanawiam, czy normalnej długości odnóżami wyposażonymi w odpowiednie receptory, nie dałyby rady rozpoznać rośliny? Może nawet lepiej? Co trzy pary nóg to nie jedna.

Ja przechodzę wieczorowy kurs wyrównawczy z biologii na tym blogu.


kwik pisze...

Że rusałki są czworonożne ze zdziwieniem odkryłem dopiero teraz, wrzucając ostatnie zdjęcie. Trochę wstyd, robię zdjęcia (cyfrówkami) m.in. motylkom od 2002, czyli naście lat mi to zajęło. Nadal mam sporo gatunków nieoznaczonych i nadal tak samo nie chce mi się poszukać co to. Za dużo tego wszystkiego, samych rusałek jest podobno 6000 (wszystkich, u nas dużo mniej), tego się nie da objąć rozumem.

To chyba chodzi o specjalizację, zwykła dobra motyla noga jakoś nie bardzo nadaje się do bezbłędnego rozpoznawania roślin. Pociągnę ten temat w kolejnej notce.

Michał Babilas pisze...

Motyla noga Tomka Mazura!

Mnie na studiach (na entomologii) kazali łapać i chloroformować motyle na zaliczenie. Od tego czasu mam wyrzuty sumienia i staram się unikać kontaktu wzrokowego. Strasznie ta komuna była okrutna wobec przyrody (profesor Ludwicki w celach dydaktycznych truł gołębie nikotyną).

kwik pisze...

Nie ma co przesadzać, po tylu pokoleniach motyli już się przedawniło.

Dzięki za linka, w sumie dość budujący ten Ludwicki. Cytuję: "robiliśmy takie doświadczenia jeszcze na studiach" - czyli jemu też kazano.