środa, 3 sierpnia 2016, 06:40

rusałkowate cd.

Żeby jakoś ten przerastający mnie temat ogarnąć muszę porcjami i parami. A zatem kolejne trzy pary. Na początek Vanessa, najłatwiejsze i kolorowe. A propos, ze zdumieniem odkryłem, że Vanessa to dziś dość modne polskie imię, chętniej nadawane niż np. Elżbieta.

Vanessa cardui
Vanessa cardui na wrotyczu

Vanessa cardui

Vanessa cardui
Tu na kocankach, łodyga wrotycza w tle wzorowo psuje zdjęcie.

Vanessa cardui
Ten sam.

Vanessa atalanta Vanessa atalanta, marne zdjęcia z połowy września zeszłego roku, ale widać pokrewieństwo (najlepiej na szczycie przedniego skrzydła)

Vanessa atalantaTu się wygrzewa i mniej widać urwane skrzydło.

Kolejna para, rodzaj Aglais jest równie łatwy i jeszcze bardziej kolorowy.

Aglais urticae
Aglais urticae na wrotyczu. Aglais urticae
Na złoci, zdjęcie z 4 marca czyli przezimek. Na krawędzi przedniego skrzydła (pod patykiem) charakterystyczne kreskowanie, podobne ma Aglais io.

Aglais urticae
Ten sam, już bez patyka.

Aglais io
Aglais io na sadźcu. Aglais io
Tu wysysa starca jakubka. Ale na wrotyczu też mam.

Na koniec odcinka dla odmiany para całkiem sztuczna, dwa rodzaje jednogatunkowe i niekolorowe, przynajmniej u nas (Pararge aegeria ma też wariant z pomarańczowymi plamkami, bardziej południowy).

Melanargia galathea
Melanargia galathea

Melanargia galathea

Melanargia galathea
Pomysł żeby dla porównania wielkości mieć dodatkowo popularnego pawika na każdym zdjęciu spektakularnie spaliłem w poprzedniej notce, ale zasadniczo nie jest zły.

Pararge aegeria
Pararge aegeria, kolejny amator zgniłych jabłek.

Pararge aegeria
Pararge aegeria bokiem.

Już całkiem na koniec bardzo łatwa fotozagadka, które dwa z sześciu wymienionych widać na nieostrym zdjęciu poniżej:

7 komentarzy:

Michał Babilas pisze...

Nie mam nic mądrego do dodania, oprócz tego, że zeszłej jesieni na ogrodowych "ziemiach odzyskanych" posadziłem zwarty łan jeżówek (Echinacea) w odmianach, sadźca (Eupatorium cannabineum) i przegorzana (Echinops) - ale brak mi cierpliwości, sprzętu i techniki żeby dokumentować gości.

kuzynka.edyta pisze...

Ho ho ho! To wszystko urobek z tego lata? Chyba je czymś wabisz.
Na zagadkę nie odpowiadam, bo zaraz wyjdzie, że jeden motyl to to samo co drugi, wyglądający zupełnie inaczej. Już wiem, że motyle tak mają.

kwik pisze...

Fachowy zestaw na motyle, z tak pięknych łanów najlepsza byłaby transmisja na żywo HD w 3D lub wicewersa. Zdjęcia są takie dziewiętnastowieczne.

kwik pisze...

W zasadzie to urobek z dwóch sobót, produkt uboczny poszukiwania larw pazia na podleśnej łączce (strasznie zarosła, nie zapamiętałem gdzie składał, już widzę że muszę kupić nowy aparat - koniecznie z GPS). Na szczęście pogoda się popsuła i ostatniej soboty już nic nie latało.

Zagadkowe rusałki to dwa różne, natomiast nie wiedziałem że wspomniany dwupostaciowy Araschnia levana w ogóle nie występuje w UK!
http://ukbutterflies.co.uk/species.php?species=levana

kuzynka.edyta pisze...

Przeczytałam i obejrzałam obydwie motyle notki. Wczoraj niestety powieki na zapałkach.

Motyle fajne. Ciekawie wyszedł 'Aglais urticae na wrotyczu'. Motyl wydaje się zupełnie płaski. Jakby ujęcie 'od góry' owada z rozpostartymi skrzydłami przerobione na 3D (distort) i osadzone w fotografii z wrotyczem. Takie małe złudzenie optyczne.

Podoba mi się też zdjęcie 'Ten sam, już bez patyka'. Aglais urticae czułkami w dół. Tylko złamane źdźbło po lewej psuje scenę.

Ciebie zaskoczyła popularność Vanessy a mnie ostatnio nazwa 'wróblowe'. Wróblowate – jak najbardziej. Ale wróblowe?!

Aglais urticae i Vanessa cardui są rozwiązaniem zagadki.

kuzynka.edyta pisze...

'Tu wysysa starca jakubka'

Też samica?

Swoją drogą podziwiam, że znasz nazwy tych wszystkich niepozornych roślin. Sadziec – kolejna dziwna nazwa.


kwik pisze...

Wróblowate mówiło się raczej na rodzinę, a wtedy siłą rzeczy rząd (wyższa jednostka systematyczna) powinna nazywać się inaczej.

Nie wiem kto wysysa, obie płcie pawika na oko (ludzkie) takie same, ale pewnie jakoś muszą się rozpoznawać. Przy okazji może poczytam o dymorfizmie płciowym rusałkowatych, u niektórych jest uderzający, u innych pozornie brak, jakoś to się powinno tłumaczyć.

Sadziec i wrotycz nie są niepozorne, to całkiem wysokie badyle - co zresztą jest bardzo wygodne, bo nawet nie trzeba się schylać do motylków. Znam tylko nazwy roślin najpospolitszych i łatwych do rozpoznania po kolorowych kwiatach, z rodziną selerowatych zupełnie sobie nie radzę - kwiaty mają podobne, a po naci nie potrafię. Z trawami jeszcze gorzej, tylko trzcinę, perz i szczotlichę umiem rozpoznać, reszta to trawa. Czyli pewnie większości polskich roślin nie znam.

Tak jest, osetnik i pokrzywnik.