Nie mam już siły pisać, ale to naprawdę przerażające. Nie dość, że cywilizacja śmierci wygrała wybory w USA, to jeszcze angielskie urzędy zakazują mówić i pisać vice versa i bona fide: Councils ban use of Latin terms. A lewacka organizacja Plain English Campaign to popiera — że niby urzędnicy popisujący się łaciną niepotrzebnie zadzierają nosa.
A oto lista niektórych niecenzuralnych określeń: vice versa, pro rata, via, QED, ad hoc, bona fide, ad lib, quid pro quo i e.g. (exempli gratia) — podobno mylone z "egg" — jajem.
I jeszcze mi w tagu zamieniło upadek na UPADEK!
DODANE: nawet sam Leski wspomiał już o tym: Tempora (et Michnik) mutantur
Próbka brytyjskiego serialu "Yes, Minister"
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PEC. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PEC. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 listopada 2008, 00:22
wtorek, 2 września 2008, 06:33
liczba i ilość
W sklepach angielskiej sieci Tesco "szybkie" kasy, dla klientów kupujących do 10 produktów, podpisane są "10 items or less". Podobno nie jest to dobry angielski, w przypadku rzeczowników policzalnych poprawne byłoby "fewer" zamiast "less". Dobra nowina - pod wpływem lekkiego nacisku ze strony społecznej organizacji Plain English Campaign Tesco zamierza zmienić "10 items or less" na "Up to 10 items" (BBC News: Tesco checks out wording change).
W polskim także dostrzegamy różnicę między rzeczownikami policzalnymi i niepoliczalnymi. Liczba butelek i ilość wody w butelce. Dostrzegamy, a może dostrzegaliśmy, bo dziś już każdy może mówić o ilości ludności (a po wybraniu do Sejmu może nawet mówić o ujemnym przyroście ilości ludności). Niektórzy (starsi?) upierają się, że do policzalnych pasuje tylko liczba. Może nie warto się upierać. Może warto mieć jedno określenie obejmujące niepoliczalne i policzalne – ilość. I dodatkowe określenie na policzalne – liczba. Liczba ludności brzmi ładniej, ale ilość ludności nie musi być błędem.
To było moje zdanie, nic nie warte zdanie zwykłego użytkownika języka. A co mówi Poradnia Językowa? Zależy, kto i kiedy odpowiada:
W użyciu skrupulatnym należy zawsze odróżniać liczbę od ilości. W znaczeniu ‘suma takich samych albo podobnych jednostek, rzeczy, zdarzeń’ można zaakceptować wymienność tych wyrazów.
— Jan Grzenia, Uniwersytet Śląski
Rozróżnienie między liczbą (dla rzeczowników policzalnych) a ilością (dla niepoliczalnych) nie zawsze jest przestrzegane. Zasadniczo liczba telefonów jest lepsza niż ilość telefonów, ale w kontekście słów ograniczony i nieograniczony słowo ilość tak często jest spotykane z rzeczownikami niepoliczalnymi (np. ograniczona ilość wody), że wypiera liczbę z właściwych jej połączeń z rzeczownikami policzalnymi. Ograniczona ilość telefonów brzmi tak, jakby telefony nie stanowiły izolowanych, łatwych do rozróżnienia przedmiotów, lecz niezróżnicowaną masę. Nieograniczone ilości telefonów (w liczbie mnogiej) brzmiałyby lepiej i stwarzały wrażenie bogactwa.
— Mirosław Bańko
Słowa liczba i ilość nie powinny być używane zamiennie. Liczba dotyczy czegoś, co można policzyć, ilość - czegoś, czego się policzyć nie da. W praktyce czasem słyszy się ilość zamiast liczba, co jest uzasadnione wtedy, gdy chodzi o wielką liczbę jakichś rzeczy lub osób, np. „Ściany i podłogi zakryte były całkowicie wielką ilością dywanów” (J. Iwaszkiewicz, Matka Joanna od Aniołów). W innych sytuacjach lepiej przestrzegać różnicy między liczbą a ilością.
— Mirosław Bańko
Być może jest to tylko sklepikarska skrupulatność, jedno sprzedajemy na sztuki, drugie na wagę. Nie wszyscy są tak skrupulatni, ilość w odniesieniu do rzeczy policzalnych znajdziemy np. u Prusa, Sienkiewicza, Vincenza czy Herberta. Chociaż gdy chodzi o "niewielką ilość" rzeczy policzalnych, rzeczywiście "liczba" wydaje się lepsza.
Zaciekawiło mnie, czy ktoś w Polsce dostrzegł i docenił działalność Plain English Campaign. Niestety – tak. Znalazłem np. stronę Kampanii Piękne Słowa. "Naszą ambicją jest stworzenie sieci serwisów internetowych, które chlubiły się będą prawem publikowania logo projektu." A potem w co drugim zdaniu literówka.
DODANE: tym wyczerpującym tekstem żegnam się na kilkanaście dni, resztki lata uciekają.
DODANE: niewarte vs. nie warte. Tu sprawa nie jest chyba tak prosta jak się to Panu Włodkowskiemu zdaje. Poeta mówi: "Znam, znam: evviva l'arte / życie nasze nic niewarte: /kult Bachusa i Astarte". Ale na przykład w słownikach PWN trzy razy występuje "nic nie warte" (w hasłach: barachło, luft i pies), "nic niewarte" natomiast nie występuje ni razu. Pozostanę więc tymczasem przy swoim nic nie wartym zdaniu, bo mnie się tak (bardziej) podoba.
W polskim także dostrzegamy różnicę między rzeczownikami policzalnymi i niepoliczalnymi. Liczba butelek i ilość wody w butelce. Dostrzegamy, a może dostrzegaliśmy, bo dziś już każdy może mówić o ilości ludności (a po wybraniu do Sejmu może nawet mówić o ujemnym przyroście ilości ludności). Niektórzy (starsi?) upierają się, że do policzalnych pasuje tylko liczba. Może nie warto się upierać. Może warto mieć jedno określenie obejmujące niepoliczalne i policzalne – ilość. I dodatkowe określenie na policzalne – liczba. Liczba ludności brzmi ładniej, ale ilość ludności nie musi być błędem.
To było moje zdanie, nic nie warte zdanie zwykłego użytkownika języka. A co mówi Poradnia Językowa? Zależy, kto i kiedy odpowiada:
W użyciu skrupulatnym należy zawsze odróżniać liczbę od ilości. W znaczeniu ‘suma takich samych albo podobnych jednostek, rzeczy, zdarzeń’ można zaakceptować wymienność tych wyrazów.
— Jan Grzenia, Uniwersytet Śląski
Rozróżnienie między liczbą (dla rzeczowników policzalnych) a ilością (dla niepoliczalnych) nie zawsze jest przestrzegane. Zasadniczo liczba telefonów jest lepsza niż ilość telefonów, ale w kontekście słów ograniczony i nieograniczony słowo ilość tak często jest spotykane z rzeczownikami niepoliczalnymi (np. ograniczona ilość wody), że wypiera liczbę z właściwych jej połączeń z rzeczownikami policzalnymi. Ograniczona ilość telefonów brzmi tak, jakby telefony nie stanowiły izolowanych, łatwych do rozróżnienia przedmiotów, lecz niezróżnicowaną masę. Nieograniczone ilości telefonów (w liczbie mnogiej) brzmiałyby lepiej i stwarzały wrażenie bogactwa.
— Mirosław Bańko
Słowa liczba i ilość nie powinny być używane zamiennie. Liczba dotyczy czegoś, co można policzyć, ilość - czegoś, czego się policzyć nie da. W praktyce czasem słyszy się ilość zamiast liczba, co jest uzasadnione wtedy, gdy chodzi o wielką liczbę jakichś rzeczy lub osób, np. „Ściany i podłogi zakryte były całkowicie wielką ilością dywanów” (J. Iwaszkiewicz, Matka Joanna od Aniołów). W innych sytuacjach lepiej przestrzegać różnicy między liczbą a ilością.
— Mirosław Bańko
Być może jest to tylko sklepikarska skrupulatność, jedno sprzedajemy na sztuki, drugie na wagę. Nie wszyscy są tak skrupulatni, ilość w odniesieniu do rzeczy policzalnych znajdziemy np. u Prusa, Sienkiewicza, Vincenza czy Herberta. Chociaż gdy chodzi o "niewielką ilość" rzeczy policzalnych, rzeczywiście "liczba" wydaje się lepsza.
Zaciekawiło mnie, czy ktoś w Polsce dostrzegł i docenił działalność Plain English Campaign. Niestety – tak. Znalazłem np. stronę Kampanii Piękne Słowa. "Naszą ambicją jest stworzenie sieci serwisów internetowych, które chlubiły się będą prawem publikowania logo projektu." A potem w co drugim zdaniu literówka.
DODANE: tym wyczerpującym tekstem żegnam się na kilkanaście dni, resztki lata uciekają.
DODANE: niewarte vs. nie warte. Tu sprawa nie jest chyba tak prosta jak się to Panu Włodkowskiemu zdaje. Poeta mówi: "Znam, znam: evviva l'arte / życie nasze nic niewarte: /kult Bachusa i Astarte". Ale na przykład w słownikach PWN trzy razy występuje "nic nie warte" (w hasłach: barachło, luft i pies), "nic niewarte" natomiast nie występuje ni razu. Pozostanę więc tymczasem przy swoim nic nie wartym zdaniu, bo mnie się tak (bardziej) podoba.
Etykiety:
higiena języka,
PEC,
poprawiacz
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)