Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmieci w sieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmieci w sieci. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2013, 09:11

infekowanie wirusa

Jak donosi Puls Biznesu ("Najbardziej uzależniający portal biznesowy w Polsce" "Rekord cieszy nas tym bardziej, że nasz model biznesowy zakłada postawienia na jakość kosztem ilości użytkowników"): Ładowarki do iPhone’ów mogą zainfekować wirusa.

Ale Puls się zaraz uspokaja: "Wystarczy odrobina zdrowego rozsądku przy podłączaniu iPhone’a do źródła zasalania. Ładowarki niewiadomego pochodzenia powinny być unikane."

sobota, 19 maja 2012, 18:30

grzechy młodości

"W młodości Wojtyła-Katz grał w piłkę nożną w żydowskiej drużynie w roli żydowskiego bramkarza, przeciwko drużynie katolickiej"

Źródło do wyguglania

piątek, 22 sierpnia 2008, 04:23

męski wyraz

Czytam, czytam – i ni w ząb nie rozumiem. Albo stronę podmienili ruscy hakerzy, albo zalęgła się w Rzepie sztuczna inteligencja. Czy raczej ćwierćinteligencja. Oto dowód: Agresja zapisana w męskim wyrazie twarzy

Tu oryginał z New Scientist: Aggression written in the shape of a man's face. Da się streścić w jednym zdaniu – im facet ma szerszą twarz, tym jest bardziej agresywny. Poniżej tekst z Rzepy (wyjątkowo pozwoliłem sobie skopiować cały tekst kupa mięci).

rp.pl » Nauka » Psychologia
Agresja zapisana w męskim wyrazie twarzy
justbye 20-08-2008, ostatnia aktualizacja 20-08-2008 17:14

Nie ważne jak bardzo mężczyźni próbują, jednak nie są w stanie ukryć swojej agresji. Przyglądając się sugestiom męskich graczy hokeja na lodzie, wygląda na to, że poziom agresji mężczyzny jest równomierny, wystarczy spojrzeć na proporcje jego twarzy.

Cheryl McCormick oraz Justin Carre z Uniwersytetu Brock w Ontario, w Kanadzie, odkryli, że rozmiary twarzy graczy hokeja są proporcjonalne i bardziej agresywne niż w rzeczywistości.

Ich agresja jest wymierzonym punktem zwrotnym każdego gracza, który mnoży potencjał ujemny zachowania tak jak w czasie walki.

Ogólnie, męskie twarze mają skłonność do proporcjonalnie większych rozmiarów niż twarze kobiet. Ta fizyczna charakterystyka powinna być powiązana z wyższym poziomem testosteronu, który jest powiązany z zachowaniem agresji.

Większość ludzi nie chciałaby uczestniczyć w bójce z dużym, muskularnym mężczyzną, tylko dlatego, że jego wygląd nie jest proporcjonalny do rozmiarów ciała. To może być najlepsze ostrzeżenie przed agresją dla osób, które nie chcą wpaść w tarapaty.

Prawdziwe oblicze świata

Na podstawie przeprowadzonych obserwacji na studentach grających w gry komputerowe, McCormick powiedziała, że zdumiewa granica przepowiadania zachowań agresji umieszczonych w rzeczywistym świecie.

Poprzednie nauki nad mimiką twarzy dały do zrozumienia, że kobiety patrząc na zdjęcie mężczyzny potrafią powiedzieć, czy chcą oni mieć dzieci. Teraz McCormick bada czy ludzie potrafią znaleźć subtelne, odmienne miejsce twarzy i użyć go w swym zachowaniu oraz kierować się nim każdego dnia.

„Jeśli ktoś dawał wybór, jeden z dwóch przeciwników współzawodniczył, różnią się, więc podłożem mimiki twarzy. Czy zatem mimika jest mniej agresywnym przeciwnikiem od samego zachowania agresji?” pyta McCormick.

Ona wierzy, że ludzkie twarze mogą być wszystkim, co wybierzemy w społecznej postawie codziennej.
New Scientist

DODANE:
Pojawiła się w Rzepie całkiem nowa wersja: Z agresją na twarzy, a mój link do starej daje: 404 - Niestety strona o podanym adresie nie jest dostępna.
Chyba nie ma czego żałować :)

poniedziałek, 17 marca 2008, 20:38

chiński zabytek z Księżyca

Zaraz po inspirującej dyskusji ze ŚpiEwką o manipulowaniu wynikami sondaży internetowych wpadłem na sondę w Dzienniku online - Jaki chiński zabytek widać gołym okiem z Księżyca? Oddałem głos na Terakotową Armię, ale okazało się, że prowadzi Chiński Mur. Na szczęście już po chwili stronnicy Terakotowej Armii wysunęli się na czoło:


Chińskiego Muru nie widział swoimi gołymi oczami nawet chiński kosmonauta Yang Liwei, a przecież daleko miał jeszcze do Księżyca.

DODANE: ten sam Dziennik rok temu twierdził, że Chińskiego Muru z Kosmosu jednak nie widać.
DODANE: Chiński Mur widać z Księżyca od 1938, dzięki Richardowi Halliburtonowi.

niedziela, 30 września 2007, 01:58

czarna owca w walce z ociepleniem

Niedawno czytałem o planowanych na przyszły rok eksperymentach z lataniem na biopaliwach - tak, tak, już się boimy, chodzi o normalne rejsowe Boeingi (na razie tylko Virgin Atlantic i Air New Zealand) - i całkiem na temat tekst jest w Wyborczej: Podniebny wyścig spalin. Dla leniwych streszczenie - samoloty emitują tak wielkie ilości CO2, że trzeba być świnią żeby latać, na szczęście są już specjalne firmy, w których można kupić czyste sumienie, wpłacając pieniądze na projekty ograniczające emisję CO2. W tekście wymienione są dwie takie firmy i tu zaczynają się kłopoty. Cytuję:

Współpracująca z liniami British Airways firma Climate Care Trust finansuje np. instalowanie energooszczędnych lamp w szkołach w Kazachstanie czy ekologicznych kuchenek w Hondurasie. Za dwutlenek węgla wyemitowany na trasie Warszawa - Paryż zapłacimy jej 3,36 euro, a za przelot do Tokio - 21,6 euro. (...)

Kłopot w tym, że każda firma wylicza koszty zniszczenia środowiska inaczej. W niemieckiej organizacji pozarządowej Atmosfair eko-danina za tę samą podróż Warszawa - Tokio kosztuje już 122 euro, zaś ilość wyemitowanego dwutlenku węgla jej internetowy kalkulator wylicza na 6 ton, czyli niemal trzy razy więcej niż u Climate Care.


Koniec cytatu. Lepiej sprawdzić, bo €122 za wypuszczone przeze mnie gazy podczas lotu do Tokio wygląda na zdzierstwo. Ale najpierw sprawdzam Climate Care:
POLAND Warsaw - JAPAN Tokyo
odległość: 5346 mil (czyli 8605 km)
emisja: 1,24 tony CO2
koszt kompensacji tej emisji CO2: € 13,72
czyli jest lepiej, niż podaje Wyborcza.

W Atmosfair też mniej:
"Warsaw Okecie" - "Tokyo - Narita"
odległość: 8670 km
wpływ na klimat: taki jak 3010 kg CO2
koszt kompensacji tej emisji CO2: € 62,00
Lot odbywa się na wysokości ponad 10 km, a im wyżej, tym bardziej szkodzi, więc mnożą przez współczynnik szkodliwości (stąd "niemal trzy razy więcej"). A swoją drogą, cena kompensacji emisji CO2 jest u nich po prostu wyższa. Wszystko wyjaśnione, ale dlaczego wychodzi dwa razy mniej niż w Wyborczej? Pewnie dlatego, że kalkulator jest automatycznie ustawiony na lot w obie strony. I Wyborcza podaje dane za lot Warszawa-Tokio-Warszawa.



 

wtorek, 11 września 2007, 00:50

genialny hinduski wynalazek

Zero. Dziennik donosi, że Hindusi znaleźli rozwiązanie naszych problemów z pękającym asfaltem - wystarczy dodać 60 kg plastiku z butelek i toreb na pół kilometra nawierzchni bitumicznej. Czyli 60 gramów na pół metra drogi. Wydaje się to ilością nieprawdopodobnie małą, ale jeśli homeopatia działa, to czemu nie. Niestety, już pierwsze guglanie przynosi rozczarowanie, w gazecie The Hindu to już są ponad dwie tony plastiku na kilometr. Znajduję też szczegółową prezentację w PowerPoincie, tam jest dokładnie, jedna tona na kilometr drogi o szerokości 3,75 metra. Dziennik donosi za CNN, ta informacja jest tu, i faktycznie mówią o półkilometrowej drodze i 60 kilogramach plastikowych odpadów. No cóż, pewnie znowu gdzieś komuś zero upadło.

wtorek, 4 września 2007, 07:03

proste jak budowa jelita

Dzisiejsza (4 września 2007) Rzepa onlajn donosi - Operacja chirurgiczna leczy cukrzycę:

"Lekarze brazylijscy, włoscy i francuscy zastosowali u chorych na cukrzycę zabieg polegający na ominięciu w przewodzie pokarmowym dwunastnicy, czyli części jelita cienkiego zaraz za żołądkiem. Taki zabieg stosuje się czasem u ludzi otyłych. Po operacji trawione pożywienie z żołądka trafia wprost do środkowej części jelita grubego, przez co organizm nie może czerpać z pożywienia wszystkich możliwych substancji odżywczych.

U osób otyłych operacja skutkuje chudnięciem. Lekarze zauważyli, że wielu operowanych zostaje także przy okazji wyleczonych z cukrzycy."

Bardzo ciekawe, tylko oczywiście jelita cienkiego, a nie grubego, ominięcie całego jelita cienkiego byłoby jednak zabiegiem zbyt radykalnym. Błąd jak błąd, ten akurat niczym nie grozi, bo nikt nie będzie próbował takiej operacji zrobić samemu. Artykuły z Rzepy trafiają szybko do płatnego archiwum, więc nawet nie będę mógł go wyciągnąć jako argumentu w dyskusji o niskiej jakości informacji znajdowanych w internecie.


 

Początek artykułu Could type 2 diabetes be reversed using surgery? z NewScientista (tu jest dobrze - mid-small intestine)