Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telewizja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telewizja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 sierpnia 2018, 14:09

Cimoszewicz

W wywiadzie dla Rzepy Cimoszewicz dyskredytuje Biedronia, kwestionując jego kompetencje w zakresie prawa, gospodarki i polityki międzynarodowej. Ok, ale zaczyna od chwytu poniżej pasa: "Nie potrafię zapomnieć jego pierwszego wywiadu po zostaniu posłem, gdy zapytany o Konwent Seniorów myślał, że to grupa najstarszych posłów".

A ja nie potrafię zapomnieć jak Cimoszewicz został sekretarzem Rady Europy. Tzn. nie został, bo minimalnie przegrał z pajacem Jaglandem. Cimoszewicz dostał 80 głosów, Jagland 165 (wg polskich służb dyplomatycznych Cimoszewicz miał szanse wygrać). Głosowanie było tajne, więc niewiele wiadomo. Tak czy owak nic do Cimoszewicza nie dotarło. Nadal uważa, że to poważni politycy wygrywają. Taki Trump na przykład.

Od czasu gdy Nixon przegrał telewizyjną debatę z Kennedym bo się spocił trzeba być Cimoszewiczem, żeby nie wiedzieć, że współczesny polityk to produkt, czasem self-made. Najważniejsze czy ludzie kupią. Ważne jest wrażenie, kontakt z wyborcami i inne takie pierdoły. Z przyzwyczajenia uważam Cimoszewicza za rozsądnego, ale trochę szkoda czasu na słuchanie truizmów, że "trzeba myśleć o współpracy i koalicji". Właściwie z całego wywiadu cenna jest tylko jedna myśl: "Stacje telewizyjne, które dla maksymalizowania zysku, a nie dla finansowego przetrwania, serwują w ogromnej większości programy dla idiotów ani nie zasługują na obronę, ani jej ze strony swojej publiczności nie uzyskają". Tak jest, i oczywiście dotyczy to wszelkich mediów.


DODANE: uźródławiam: Norwegian Word

środa, 23 września 2009, 04:35

trzy tajemnice wielkości kultury

Chyba mógłbym czasem napisać coś własnego, ale łatwiej mi się pochylić nad jakimś nobliwym rezonerem — akurat padło na Kłopotowskiego. Telewizja publiczna musi być dla elit — i tu się całkowicie z Kłopotowskim zgadzam, telewizja powinna być dla mnie, a tymczasem gówno tam zwykle oraz pół setki reklam między wiadomościami i filmem. Tak więc o "dla kogo" nie będę się z Kłopotowskim spierał i od razu wydłubię z jego tekstu prawdziwy rodzynek: trzy tajemnice wielkości kultury. Oto one (cytuję):

1) Poczucie celu – ludzie najbardziej utalentowani wierzą, że życie ma cel i funkcją życia jest osiągnięcie tego celu. A więc precz z przypadkiem. Należy prowadzić życie zdyscyplinowane, a kultura ma szerzyć takie wzory. 
2) Poczucie autonomii – kultura ma zachęcać do wiary, że jednostki mogą działać skutecznie jako jednostki i stwarzać ku temu warunki. Niech żyje wolność indywidualna. 
3) Poczucie transcendencji: przekonanie, że świat jest niedoskonałym odbiciem prawdy, piękna i dobra — i pragnąć ich doskonałości. Precz z płaskim materializmem i nihilizmem.

Moje ideały, jak babcię kocham. Kłopotowski wziął te mądrości z "dzieła wybitnego badacza amerykańskiego" Charlesa Murraya: Human Accomplishment: The Pursuit of Excellence in the Arts and Sciences (choć tytułu poprawnie napisać nie potrafi). Zaglądając jednak do Wikipedii pod wskazany przeze mnie adres odkryjemy z przykrością, że (niechlujnie, za Duttonem) referowany tam Murray nie trzy, lecz cztery warunki niezbędne do pełnego rozkwitu zgłasza:

Achievement is best stimulated in a culture 
1. "...in which the most talented people believe that life has a purpose and that the function of life is to fulfill that purpose." Moreover, Murray writes: "Human beings have been most magnificently productive and reached their highest cultural peaks in the times and places where humans have thought most deeply about their place in the universe and been most convinced they have one." 
2. that "encourages the belief that individuals can act efficaciously as individuals." 
3. where organizing structures are rich and old. Dutton, in his review, does not directly define an organizing structure, but he does say it can include "theories, styles, and techniques ... such as the spectroscope in physics or the grand piano in music". 
4. where people have "a well-articulated vision of, and use of, the transcendental good relevant to that domain." Such a good, according to Dutton, can include truth, morality, or beauty.

Nietrudno zauważyć zarówno zbieżności, jak i to, co Kłopotowskiemu z Murraya zręcznie ubyło. Chodzi oczywiście o trzeci warunek niezbędny (na wszelki wypadek wytłuściłem), który w kontekście projektowania wielkości polskiej telewizji publicznej staje się dla całego wywodu nie tylko zbędny, a wręcz zabójczy. I właśnie za takie sztuczki naszych transcendentalnych intelektualistów szczególnie cenimy.


DODANE: generator doskonałości Kłopotowskiego, wykorzystujący dodatnie sprzężenie zwrotne na zasadzie "twórca - widzem" (cytuję):
Nieważne, ilu widzów będzie oglądać pasmo misyjne, lecz co uczynią z uzyskaną wiedzą i energią umysłową. Nauczyciel, lekarz, średni przedsiębiorca mają wpływ na setki ludzi, ksiądz na kilka tysięcy, pisarz na dziesiątki tysięcy, reżyser filmowy na setki tysięcy widzów. Oni stanowią elitę narodu. Do nich powinien być adresowany taki program misyjny. Reszta widzów niech też ogląda i podciąga się do tego poziomu.

DODANE: ale ze mnie ciołek, czemu nie znalazłem od razu — pełny tekst Duttona recenzującego książkę Murraya jest tu: Of Human Accomplishment.

piątek, 5 grudnia 2008, 01:19

misie z okienka

Nawet Fikus straciła w końcu cierpliwość do, jak sądzę, kretynów z telewizji. No i dobrze, bo nie ma co owijać w bawełnę – dziennikarz telewizyjny nie jest najwyższą formą życia na Ziemi, polski szczególnie. Na S24 znalazłem (nie szukając) dwie dygresje na temat tekstu Fikus: sorela: Kapłani Kościoła Opinii Publicznej i Łysakowskiego: Czy ludzkie klony mają ogony?

Nie mam siły o tym wszystkim myśleć, więc tylko odnotowuję.
DODANE: Jest też dobra telewizja, czyli naukowiec odpowiada naukowcowi - Wrochna (dyrektor Instytutu Problemów Jądrowych w Świerku) chwali Rożka.

czwartek, 6 marca 2008, 22:57

telewizja misyjna

Jeremy Clarkson jest jednym z prowadzących bardzo popularny program (Top Gear) w najlepszej publicznej telewizji świata (BBC). Jakby kto nie wiedział. Testował kiedyś nawet naszego Poloneza – i się przy tym nie zabił. Właśnie na tym polega kulturotwórcza rola telewizji publicznej.




DODANE: dla miłośników Ferrari 360 za €20 000 - Italian police bust fake Ferrari racket

sobota, 19 stycznia 2008, 16:11

czy jesteś mądrzejszy od piątoklasisty

Nawet nie jestem pewien czy się mówi piątoklasisty, więc chyba nie jestem. Ale wiem przynajmniej, że Budapeszt jest stolicą Rumunii. Nie? Ale byłem blisko, więc i tak jestem mądrzejszy od Kellie Pickler. No i co z tego?


ps. Wiem, to stare (chyba z grudnia 2007), ale skoro szpetny Józek z bagien dotarł na S24, to czemu nie urocza i dowcipna Kellie. Może ktoś jeszcze nie widział?


DODANE: no to się wkopałem, bo napisałem w komentarzu, że nie idę na łatwiznę, a przecież nawet nie przetłumaczyłem dialogów na polski. No więc zawstydziłem się i częściowo przetłumaczyłem (jak umiałem):

Jeff Foxworthy: Budapest is the capitol of what european country?
JF (prowadzący): Którego europejskiego państwa stolicą jest Budapeszt?
Kellie Pickler: This might be a stupid question…
KP: Chyba zaraz się o coś głupio zapytam.
Jeff Foxworthy: I’m guessing it’s probably gonna be.
JF: Sądzę, że prawdopodobnie tak będzie.
Kellie Pickler: Okay wait, I thought Europe was a country.
KP: No dobrze, wydawało mi się, że to Europa jest państwem.
Jeff Foxworthy: Okay, here is your options, you could drop out with $10,000 but you got…
JF: Możesz się wycofać, wygrałaś już 10 tysięcy dolarów ale...
Kellie Pickler: Budapest... I’ve never even heard of that.
KP: Budapeszt... nigdy nie słyszałam.
Kellie Pickler: I know they speak French there.
KP: Wiem, że mówią tam po francusku.
Kellie Pickler: Is France a country?
KP: Czy Francja jest państwem?
Kellie Pickler: I don’t even know what I’m doing.
KP: Nie wiem co powiedzieć.
Kellie Pickler: I don’t think France is a country. But I would have said that. I don’t know.
KP: Francja chyba nie jest państwem. Ale może jest. Nie wiem.
...
Jeff Foxworthy: The right answer is Hungary
JF: Prawidłowa odpowiedź to Węgry.
Kellie Pickler: Hungry?
KP: Głodny? (gra słów, Węgry [Hungary] brzmi jak głodny [hungry])
Jeff Foxworthy: Like "I’m hungry"
JF: Tak, tak jak "jestem głodny".
Kellie Pickler: That’s a country? I’ve heard of Turkey but Hungry? Never heard of it.
KP: Jest taki kraj? Słyszałam o Indyku, ale o Głodnym? Pierwszy raz słyszę. (znowu gra słów, bo Turcja [Turkey] to indyk [turkey]).