niedziela, 11 maja 2008, 17:48

Heller o ewolucji, czyli woda na młyn

Polemika z ignorantem jest równie pocieszna jak gra w szachy z kotem. Obserwator takiego meczu zaraz zaczyna trzymać stronę kota, działa w nas przecież zdrowy odruch kibicowania słabszym i skazanym na porażkę. Drugi z powodów, dla których raczej unikałem dyskusji z ignorantami wyśmiewającymi teorię ewolucji, był równie prozaiczny — jestem takim samym specem od ewolucji jak dendrolog Maciej Giertych i każdy złośliwiec może mi to słusznie wytknąć. Z drugiej strony "zbyt to zideologizowana dziedzina, aby pozostawić jej promocję kartelowi biologów", a każdy alfabeta może przecież o ewolucji poczytać, ukształtować sobie pogląd i własną opinię wyrazić (kolejność tylko pozornie ważna). Problem jak zwykle z czytelnikami, ale podobno dużo tegorocznych maturzystów zaczęło czytać Salon24. A więc do dzieła, ja też chcę! Dołączę do chóru, ale przynajmniej będę mieć temat z głowy.

Lecz zamiast się samemu męczyć, wkleję chytrze fragment wywiadu Dziennika z laureatem nagrody Templetona, Hellerem:

Dziennik: Czy zna ksiądz profesor takie przypadki, że pod wpływem nauki Kościół zmienił jakiś element swojego nauczania?

Heller: Przykładem takiego zjawiska może być teoria ewolucji. Początkowo Kościół dość długo powstrzymywał się od zajęcia stanowiska w tej sprawie. Potem dominowała opcja, że jak długo teoria ewolucji jest tylko hipotezą, to nie należy zmieniać interpretacji Pisma Świętego na temat stworzenia człowieka. Sytuacja uległa zmianie, gdy powstała genetyka. Sama teoria Darwina nie jest w stanie wytłumaczyć ewolucyjnej zmienności, jednak gdy doda się do niej genetykę, powstaje tzw. syntetyczna teoria ewolucji, która dziś jest powszechnie uznawana.

Po odkryciach genetycznych Kościół zaczął tonować swoje stanowisko wobec teorii ewolucji. Przełomowym momentem była encyklika Piusa XII "Humani generis" z 1950 roku, która już dopuszczała ewolucję, ale z pewnymi zastrzeżeniami co do momentu powstania człowieka. Wszelkie wątpliwości rozwiał Jan Paweł II w 1996 roku, w przemówieniu do Papieskiej Akademii Nauk, w którym powiedział, że teoria ewolucji jest nie tylko zgodna z chrześcijaństwem, ale także, że Kościół nie ma tytułu do osądzania, czy jakaś teoria naukowa jest słuszna, czy nie.

Dziennik: Jednak są środowiska, np. w Ameryce protestanckie, a w Polsce nawet katolickie, na czele z eurodeputowanym Maciejem Giertychem, które twierdzą, że teoria ewolucji jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem.

Heller: Takie poglądy to bardzo poważne pomylenie pojęć i bardzo duży stopień religijnej ignorancji. Przede wszystkim z punktu widzenia współczesnej nauki nie da się podważyć teorii ewolucji. Nie chodzi tylko o ewolucję w biologii, bo ta jest tylko jedną nitką wielkiego procesu kosmicznej ewolucji. Kosmologia przedstawia dzisiaj wszechświat w stanie ewolucji od pierwotnego atomu poprzez rozmaite ery. Wiemy, że pierwsze takty biologicznej ewolucji rozegrały się w ciągu dwóch, trzech minut po wielkim wybuchu, kiedy decydował się skład chemiczny wszechświata. Ewolucja wszechświata jest dalszym ciągiem ewolucji kosmicznej.

Jeśli ktoś dziś twierdzi, że jest sprzeczność między teorią ewolucji a religią, to ośmiesza religię. Święty Augustyn na przełomie IV i V wieku sformułował zasadę interpretacyjną Pisma Świętego, która mówi, że jeśli pojawia się sprzeczność między interpretacją Biblii, a dobrze ustaloną wiedzą, dziś powiedzielibyśmy nauką, to należy zmienić interpretację Pisma Świętego, aby nie narażać chrześcijaństwa na wyśmiewanie przez pogan. Ludzie, którzy dziś przeciwstawiają teorię ewolucji religii, narażają chrześcijaństwo na ośmieszenie.


Heller oczywiście nie jest autorytetem w dziedzinie ewolucji biologicznej, ale jest katolikiem i autorytetem w dziedzinie łączenia nauki z religią. Jeśli większość Polaków to katolicy, automatycznie większość naszych ignorantów jest katolikami (zakładam oczywiście, że sam katolicyzm jeszcze nie chroni przed ignorancją). Dlatego właśnie posłużyłem się Hellerem, chociaż sam jako ateista oczywiście nie odczuwam potrzeby łączenia nauki z religią. Czy w "dziedzinie ewolucji" lepiej wierzyć ignorantom (Giertychowi) czy nauce (Hellerowi)? Odpowiedź wcale nie jest prosta — to zależy, co chcemy osiągnąć. Jeśli chcemy rozumieć biologię, musimy niestety wierzyć nauce. Ale jeśli chcemy zaistnieć, np. tak jak Giertych na łamach Nature, to raczej powinniśmy unikać poglądów powszechnie uznawanych (normalnych).

Ostatnie cytowane zdanie Hellera (to o ośmieszaniu chrześcijaństwa) zupełnie mi się nie podoba. Chrześcijanin przeciwstawiający teorię ewolucji religii ośmiesza się wyłącznie indywidualnie i to wcale nie jako chrześcijanin, ale jako ignorant. To samo trzeba powiedzieć o ewolucjoniście przeciwstawiającym głupio religię teorii ewolucji. Nie naraża on wcale teorii ewolucji na ośmieszenie, najwyżej ośmiesza się indywidualnie — i też jako ignorant w dziedzinie religii, a nie jako ewolucjonista.

Na koniec mini apel — szanujmy Darwina! Ale nie dlatego, że Darwin był rasistą. Tak jak szanujemy Morusa — też nie dlatego, że mordował heretyków. Szanujemy przecież Arystotelesa, choć nie umiał policzyć musze nóg i szanujemy Platona, chociaż miał ciągoty totalitarne. Jeśli ktoś tego nie potrafi, sam nie zasługuje na szacunek.
DODANE: The Evolution, Creationism, and Intelligent Design Controversy — dużo odnośników, w tym "What the Vatican Says About Evolution (2004)
DODANE: The Kolbe Center for the Study of Creation - Defending Genesis from a Traditional Catholic Perspective" — matecznik matołów

wtorek, 6 maja 2008, 21:05

uch uch uchatek

Uchatek gwałcący pingwina najwyraźniej trafił w gust czytelników działu Nauka/Przyroda w BBC News (o uchatku przeczytałem na blogu Referenta Bulzackiego: Jak dzieci we mgle...)


Proszę jednak nie myśleć źle o uchatkach. Ludzie robią jeszcze głupsze rzeczy (polecam wersję angielskojęzyczną, o wiele ciekawsza; przy okazji warto też przeczytać o śmierci Stephena Milligana).

Na szczęście nie wszystkie ssaki zachowują się tak głupio jak niektóre uchatki i niektórzy ludzie. Na koniec coś budującego — Mądry Hans. Hans był koniem, który tak dobrze nauczył się rozumieć mowę ciała swojego tresera (i innych ludzi), że podejrzewano go o inteligencję podobną do ludzkiej. W polskiej wersji wikipedii tego nie ma, ale w angielskiej opisany jest tzw. efekt Mądrego Hansa. Z grubsza i w skrócie chodzi o mimowolne przekazywanie sygnałów sugerujących odpowiedzi. Mądry Hans jest mi szczególnie bliski, ponieważ mnie także podejrzewano kiedyś o nieprzeciętną inteligencję. A robiłem tylko to, co Hans.
DODANE: na razie nic lepszego o rozgryzaniu Mądrego Hansa nie znalazłem: Pfungst and the Blight of Lay-public Anthropomorphism
DODANE: Czy wiedzieliście, że marakasy to instrumenty muzyczne z grupy idiofonów uderzanych?

niedziela, 27 kwietnia 2008, 08:41

tan głupi poprawiacz pisowni

Problem pojawił się przy następującym zdaniu pochodzącym ze "Stu zabobonów" Bocheńskiego (znalezionych na polonica.net) W rzeczywistości kto wierzy na serio, tan ma pewność tego, w co wierzy.

Byk jak wół, powinno być ten. Ale poprawiacz pisowni Worda oczywiście go nie widzi, bo przecież można pójść w tany. Ile razy dziennie chodzimy w tany? Wolę poprawiacz pisowni zbyt surowy niż zbyt łagodny, postanowiłem więc usunąć tan ze słownika, tak żeby podkreślany był jako błąd.

Od razu się pochwalę — udało mi się. Wystarczy wiedzieć, że Word zagląda nie tylko do słowników z wyrazami dodanymi przez użytkownika, ale też do specjalnego słownika z wyrazami odjętymi przez użytkownika. No ale trzeba wiedzieć, gdzie ten słownik jest i jak się nazywa. Albo jak ma się nazywać i gdzie ma być (to zależy od wersji). Natomiast w OpenOffice można po prostu edytować cały słownik, bo jest to zwykły tekst z alfabetycznie ułożonymi wyrazami.

Przy okazji — "Sto zabobonów" w formie hipertekstu.


DODANE — inne słówka do wyrzucenia: niema, podług, jeżyk

niedziela, 20 kwietnia 2008, 19:00

wiosna, jak zwykle

Po drodze pierwsze jaskółki, od razu wiele, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości. Las upstrzony zawilcami, M. (jakże romantycznie!) zauważyła, że wyglądają jak ptasie kupy. Kaczeńce też były. Boćki na gnieździe, przepisowo. Mirabelki kwitną, modrzew ma malutkie liliowe szyszki. Tylko dąb niewzruszony. Dąb polski, bo kanadyjski pączki puszcza. Co jeszcze? Na pewno coś przeoczyłem. Jeszcze zając był, ale te nigdzie nie odlatują, więc jego nie wpiszę do wiosennego inwentarza. Skowronków nie było, skandal! (skowronki jednak były, tylko do mnie nie dotarły). Żaba była.

Gdyby tak nie padało, to może gdzieś dalej byśmy poszli i coś więcej zobaczyli. Aleśmy nie poszli.
DODANE: Znalazłem interesujące (chyba) opracowanie, wyjaśniające przyczyny zanikania "zwierzyny drobnej" w Polsce. Dwie części razem. 1) Kryzys zwierzyny drobnej i sposoby przeciwdziałania. 2) Zającowi na ratunek (PDF ma nieco ponad 1MB, leży toto na serwerze URZĘDU MARSZAŁKOWSKIEGO WOJEWÓDZTWA MAZOWIECKIEGO).

niedziela, 13 kwietnia 2008, 15:51

genius of love

DODANE: grająca tu na basie Tina Weymouth była za młodu cheerleaderką. Nie tylko ona, wielu znanych ludzi było: Famous ex-cheerleaders
Prześladuje mnie ta natrętna melodyjka — wpadłem więc na genialny pomysł, żeby się nią podzielić.

Tom Tom Club - Genius of Love:

What you gonna do when you get out of jail?
I'm gonna have some fun
What do you consider fun?
Fun, natural fun

I'm in heaven
With my boyfriend, my laughing boyfriend
There's no beginning and there is no end
Time isn't present in that dimention
He'll take my arm
When we're walkin', rolling and rocking
It's one time I'm glad I'm not a man
Feels like I'm dreaming, but I'm not sleeping

I'm in heaven
With the maven of funk mutation
Clinton's musicians such as Bootsy Collins
Raise expectations to a new intention
No one can sing
Quite like Smokey, Smokey Robinson
Wailin' and shakin' to Bob Marley
Reggae's expanding with Sly and Robbie

All the weekend
Boyfriend was missing
I surely miss him
The way he'd hold me in his warm arms
We went insane when we took cocaine.

Stepping in a rhythm to a Kurtis Blow
Who needs to think when your feet just go
With a hiditihi and a hipitiho
Who needs to think when your feet just go
...Bohannon Bohannon Bohannon Bohannon
Who needs to think when your feet just go
...Bohannon Bohannon Bohannon Bohannon
James Brown, James Brown
James Brown, James Brown

If you see him
Please remind him, unhappy boyfriend
Well he's the genius of love
He's got a greater depth of feeling
Well he's the genius of love
He's so deep.