wtorek, 20 czerwca 2017, 09:07

woda na młyn ognia

Nie wiem jaka jest przeżywalność linków na tvnmeteo, ale tekst pod zwięzłym i wszystkowyjaśniającym tytułem Ich łatwopalna kora potrafi lecieć trzy kilometry. Eukaliptusy podsycają ogień to pierwsze co wpadło mi w oczy gdy szukałem przez pożary w portugalii eukaliptus. No cóż, eukaliptus gałkowy ma taki inteligentny dizajn że lubi, umie i musi się palić (z tego żyje). Więc nawet średnio rozgarnięty półgłówek zgadnie, do czego prowadzi uprawianie eukaliptusów. Tym całkiem nierozgarniętym może ktoś inny wytłumaczy.

Specjalne przystosowania do wywoływania katastrof których jest się największym czy jedynym beneficjentem są godne uwagi. Choćby dlatego, że to zadziwiająca specjalność najpospolitszej małpy, afrykańskiego gatunku inwazyjnego który już dawno opanował wszystkie kontynenty i rozmnożył się niesłychanie. Psycholodzy ewolucyjni chyba za mało interesują się piromanią, a za dużo ornamentem płciowym.


DODANE: a wszystko przez papierową biurokrację:

13 komentarzy:

kuzynka.edyta pisze...

Torebki nasienne otwierające się w ogniu? Zdumiewająca adaptacja. Ale jak to możliwe, że nasiona się nie spalą? Ogień pochłania całe drzewa, a nasion nie?

Widziałam eukaliptusy na Maderze. Mój hotel otaczał rozległy ogród/park 'zarośnięty' eukaliptusami. To piękne drzewa, wyglądają niesamowicie z wiszącymi płatami kory; szczególnie stare olbrzymy. Skąd mogłam wiedzieć, zachwycając się, że ich uroda jest taka zabójcza? Podczas mojego pobytu widać było jeszcze ślady dużego pożaru sprzed kilku lat, który strawił lasy na środku wyspy. Lasy paliły się tam także rok temu.

Te małpy, podobno, mogą być europejskiego gatunku. Jeśli nawet, to w kwestii ich specyficznych uzdolnień niewiele to zmienia.

kwik pisze...

Może chodzi o nasiona już leżące na ziemi i zagrzebane pod warstwą liści i popiołu, a pożar idzie górą. Muszę doczytać.

Bułgarskie zęby naszego praprzodka mi umknęły, dzięki. Link do publikacji jest tu: Potential hominin affinities of Graecopithecus from the Late Miocene of Europe. Ale tam chodzi o rozwidlenie się z praprzodkami szympansów, grekopiteka datują na ca 7 mln lat, natomiast jeśli chodzi o Homo sapiens to najstarsze kości są podobno z Maroka (315 tys lat), były niedawno dwie publikacje w Nature. Z datowaniem używania ognia jest sporo problemów, ale tak pi razy drzwi to coś koło miliona lat, jest długie hasło o tym w Wikipedii: Control of fire by early humans, trudno odróżnić ślady po ogniu naturalnym i odludzkim. A już na pewno nie da się zdatować śladów pierwszych pożarów wywołanych przez człowieka, bo pożar to pożar. Tak więc moja ciekawość pt. "Kto pierwszy był psychopatycznym podpalaczem" nigdy nie zostanie zaspokojona. Ale czuję że mam jego geny, choć nigdy żadnego pożaru nie wywołałem, wręcz przeciwnie.

kuzynk.edyta pisze...

Tak trochę żartem podrzuciłam linka, bo w maju wszystkie media tutaj się tym odkryciem ekscytowały. Hej, jednak jesteśmy z Europy!

W NYTimes jest super zdjęcie żuchwy z Maroka.

'Używanie ognia' przypomniało mi o blogu pewnego Australijczyka, który ma nietypowe hobby. To znaczy, teraz dzięki olbrzymiej popularności (filmy PrimitiveTechnology można też oglądać na youtube), to jest już nie tylko hobby.

kwik pisze...

Tekst Zimmera z NYTimesa taki jak lubię, przy okazji wzruszająca poprawka: "An earlier version of this article misspelled the first name of a paleoanthropologist at the Max Planck Institute for Evolutionary Anthropology. He is Philipp Gunz, not Phillipp."

Od dziecka obcowałem z dość prymitywną technologią i jakoś jeszcze nie nabrałem sentymentu. Ale może na starość zacznę wyplatać ekologiczne koszyki. Podoba mi się styl tego Australijczyka, zwięzły, rzeczowy i skromny, np. wrażenia po próbach świeżo zrobionego łuku:
The target was a partially rotten log so that the arrows wouldn’t get damaged too much. The shooting was done at a distance of 10 m. At this range accuracy was a bit more than 50% with reasonable force behind the shots. Accuracy would probably improve with practice and consistently made arrows.

Nie zgadłem, te nasiona eukaliptusa naprawdę są jakieś żaroodporne, wytrzymują chwilowy pożar w koronach. Ktoś to pewnie badał, ale wolałbym się teraz skupić na czymś bardziej pożytecznym. W tekście w Guardianie profesor leśnictwa Fernandes broni eukaliptusów, owszem łatwopalne - ale dane nie potwierdzają że bardziej niż sosna. Profesor chyba wie co mówi. No ale Szyszko, nasze nieszczęsne dziedzictwo kulturowo-przyrodnicze też profesor.

kwik pisze...

Co za zbieg, ale pewnie Paulo Fernandes to coś jak Andrzej Nowak. Identycznie nazywa się szef największej firmy lobbującej za uprawami eukaliptusów: Pulp mill boss will pull investment unless 'eucalyptus monoculture' complaints cease. I zdaje się drzewa po obu stronach trasy N236 na której spaliło się 47 osób to jednak eukaliptusy, a nie sosny.

kuzynka.edyta pisze...

Skrupulatni są, zapewne mało kto dojrzał nadmiarowe el. Już nie chciałam Cię spamować nadmiarem linków, ale w sieci jest dostępna ładna opowieść obiektu drugiej pomyłki, dr Christophera Stringera Rethinking "Out of Africa" z 2011r. Tzn. opowieść jest ciekawa, tylko video częściowo z zakłóceniami. Na szczęście zamieszczono też zapis wypowiedzi.

Blog "Primitive Technology" jest świetny. Teksty, tak jak piszesz, zwięzłe i rzeczowe, a filmiki bardzo dobrze zmontowane, bez zbędnego gadania i bez podkładu muzycznego. Dla mnie to cechy atrakcyjne. Obejrzałam i przeczytałam tam wszystko, choć nie planuję wypalania glinianych garnków, stawiania szałasów, ani produkcji węgla drzewnego. Bardzo relaksujące.

Naczelny Drwal RP, a w wolnych chwilach miłośnik strzelania do [żywych] rzutków, jest profesorem? Umknęło to mojej uwadze.

kwik pisze...

Jan Feliks Szyszko to profesor nauk leśnych, tytuł dostał 16 lat temu (od Kwaśniewskiego). Ma prawo wierzyć w swoje kompetencje. Niestety o rzeczywistym poziomie umysłowym tego wybitnego entomologa świadczy dobitnie słynna interpelacja w sprawie chemtrailsów. Czemu zamiast zrobić z siebie durnia nie zajrzał choćby do Wikipedii?

Dzieckiem będąc padłem ofiarą Na tropach nieznanych zwierząt Heuvelmansa i teraz nieufnie podchodzę do sensacji takich jak w RETHINKING "OUT OF AFRICA":
And there were further surprises from a specimen that I and collaborators published on a few months ago. It's the oldest fossil from Nigeria, from a site called Iwo Eleru. It's about 13,000 years old, and yet if you look at it, you would say from its shape that it's more than 100,000 years old. This reminds us that we have a very biased picture of African evolution, with many unknown areas, and there could be relics of human evolution hanging on not only outside of Africa in the form of the Neanderthals and the Denisovans, and over in Flores, this strange creature nicknamed the 'Hobbit'. In Africa itself, archaic humans could have lingered in parts of the continent as well.
From some recent genetic analyses, there is evidence of an input of archaic DNA into some modern African populations as recently as 35,000 years ago. So even in Africa, the process was more complicated than we thought.

Trudno o naukowca, który bagatelizowałby znaczenie własnych odkryć i unikał spekulacji. Stringer to chyba dyżurny brytyjski paleoantropolog, tu komentuje niedawne sensacyjne odkrycie że ludzie byli w Kalifornii już 130 tys. lat temu. Na tej podstawie można śmiało spekulować, że kolebką ludzkości była także Ameryka, ruch przez Arktykę mógł się odbywać w obie strony. Dopóki brak ludzkich kości można chyba spekulować, że to nie ludzie tylko np. szopy pracze. Filmy na jutubie pokazują że potrafią niejedno.

kwik pisze...

Z nadmiarem linków trzeba uważać, ten mój komentarz powyżej dwa razy wpadł do spamu, w dodatku zrobione jest to tak perfidnie, że pojawiał się natychmiast i znikał dopiero po kilku minutach.

kuzynka.edyta pisze...

Będę trochę broniła Chrisa Stringera, mimo że przykład z szopem praczem jest przekonujący :) Nie mam wystarczającej wiedzy, by dokonać krytycznej oceny jego opowieści, nie wydaje mi się jednak, by był on Rutkowskim brytyjskiej paleoantropologii. Próbowałam wygulać polemikę/polemiki innych naukowców z teorią Springera, ale bez sukcesu. Znalazłam tylko jeden scientists clash z przywołaniem krótkiej wypowiedzi Stringera, który jest już wtedy profesorem. Ale akurat nie o jego wypowiedź tam chodzi. Więc cisza. Przychodzą mi do głowy dwie opcje: albo jest dobry, albo na Wyspach jedyny.

kuzynka.edyta pisze...

Interpelacja nr 16893

Nie, to nie może być prawdzie.

kwik pisze...

Na podstawie obserwacji krajowych, a tu niechcący czasem się orientuję kto się na czym zna, to problem polega na tym, że w mediach regularnie pojawiają się ci sami dyżurni naukowcy, którzy po pierwsze mają na to ochotę, po drugie zawsze powiedzą coś ciekawego, po trzecie często na temat mocno odbiegający od ich zainteresowań i specjalności. Dotarcie do najlepszego fachowca, który niechętnie i z rezerwą skomentuje najnowszą sensację w sposób studzący emocje (a czasem przy okazji obnaży nieprzygotowanie dziennikarza) nie leży w interesie redakcji, a interes publiczny wszyscy mają w dupie. Podejrzewam że gdzie indziej jest podobnie, choć im większa nauka i im lepsze media tym bardziej szanse na znalezienie sensowych wypowiedzi naukowców rosną. Ale na wymaganie że musi być "ciekawie" nie ma rady. No i szybko, trzeba zdążyć przed innymi albo przynajmniej się nie spóźnić.

W sporze o naturę "hobbitów z Flores" Stringer miał więcej racji, tzn. nie byli to Homo sapiens dotknięci jakąś chorobą. Ale zdaje się początkowo źle zdatowano te szczątki i okazały się dużo starsze, te hominidy nie żyły jeszcze 12000 lat temu, jak początkowo twierdzono. Przyznaję że od początku słabo się zainteresowałem, a teraz uważne przeczytanie choćby obszernego hasła w Wikipedii wydaje mi się wysiłkiem nieproporcjonalnie dużym do zysku.

kuzynka.edyta pisze...

Miałam dzisiaj jazdę próbną elektrycznym i3 od BMW. Elementy wnętrza wykonane były z drewna. Studiując broszurę reklamową odkryłam, że to eukaliptus! BMW zachwala eukaliptusowe drewno tak:

"Eucalyptus is naturally resistance tu moisture. As a result it requires around 90% less surface finishing than conventional wood materials. It can also be processed without chemicals so the soft texture and natural open pores of the wood are not damage. Eucalyptus trees grow up to a hight of 60 meters and are one of the fastest-growing species of trees in existence. This makes eucalyptus ideal for series production. All wood in the BMW i3 is sourced from 100% FSC certified forestry, helping to self guard the sustainable management of woodland.”

Eukaliptus został wymieniony wśród innych ekologicznych materiałów wykorzystanych do wykonania wnętrza samochodu: czystej wełny, włókien ketmii konopiowatej oraz skóry garbowanej ekstraktem z liści drzewa oliwnego. Już bardziej dopieścić swoich potencjalnych klientów BMW nie mogło...

Zakładam, że logo FSC jest też na opakowaniu papieru z misiami. W Lądku innego papieru do np. publikacji nie wypada używać.

Tak więc, przyszłość przed eukaliptusem widzę wielką. A wszystko jest pod kontrolą i ekologicznie.

kwik pisze...

Za certyfikat i użycie loga FSC z pewnością trzeba płacić, więc na tanim papierze biurowym próżno go szukać.

Zapomnieli o wegetarianach, im nawet wielokrotne garbowanie skóry ekstraktem z liści oliwnych raczej nie uspokoi sumienia. Po polsku ten samochód jest jeszcze bardziej ekologiczny, tak piszą o zaletach kenafu:
This extremely lightweight material is extracted from the mallow plant, which converts an above-average volume of CO2 to oxygen as it grows.
Ten niezwykle lekki materiał pozyskiwany jest z ketmii konopiowatej, która podczas wzrostu zamienia na tlen nieprzeciętnie duże ilości CO2.

Dziś szczytem niefartu byłoby się spalić żywcem w ekologicznym i3 na drodze wśród plantacji eukaliptusów, dokładając swoje ostatnie trzy grosze do emisji CO2.