wtorek, 26 listopada 2019, 23:17

rafy i raniuszki

Jesień długo ładna była, ale ładna się skończyła. Teraz jest mroczno, chłodno i wilgotno. Na spacer po lesie raz w tygodniu trzeba iść, a z braku bodźców wzrokowych byle co mnie ucieszy. Np. porośnięte grzybami pniaki brzozowe.

Pojawiło się mnóstwo raniuszków, nie są wcale płochliwe, można im łatwo robić zdjęcia. Szkoda tylko że jest ciemno.

Próbując ustalić jakie grzyby obrosły pieńki znalazłem niechcący receptę na uniknięcie katastrofy klimatycznej — jest w naszej wikipedii pod hasłem Grzyby nadrzewne. Wystarczy wytępić grzyby rozkładające drewno:

"W przyrodzie jednak grzyby te jako reducenci odgrywają bardzo ważną rolę. Rozkładając drewno, umożliwiają bowiem powrót jego składników do ekosystemów i niezbędny dla życia na Ziemi obieg materii w przyrodzie. Lasy na świecie wiążą rocznie w drewnie około 400 mld ton dwutlenku węgla. Gdyby nie rozkład tego drewna, cały zapas tego gazu na Ziemi wyczerpałby się po około 20–30 latach".

20 komentarzy:

telemach pisze...

Sekundę, nie chcę być drobiazgowy, ale jeśli (teoretycznie) drewno będzie przyrastać i przyrastać wiążąc coraz więcej dwutlenku węgla i nie ulegając przy tym biodegradacji to gdzie się to całe drewno pomieści?

Poza tym ten statement dziwi jeśli uwzględnimy, że za większość dwutlenku węgla pożera przecież plankton. Przynajmniej tak się uczyłem.

kwik pisze...

Może w naszych domach w postaci mebli, klepki podłogowej i książek? Pewnie można też drewno zatapiać w oceanach, szkoda tylko że jest lżejsze od wody.

Oceany pochłaniają CO2 właśnie dlatego, że nie wraca on szybko do obiegu wskutek biodegradacji ale się odkłada w postaci węglanów wapnia i magnezu (tak mi się zdaje). Nie wiem na ile rozsądne są te szacunki (20-30 lat), pewnie przesadzone o rząd wielkości albo i dwa, ale to fakt, na lądzie CO2 dość szybko wraca do obiegu. Jak jest wilgotno to jest grzyb i zgnilizna, a jak sucho to pożary.

telemach pisze...

No to sobie podyskutowaliśmy.
Ale może masz rację, nic na siłę. Szczególnie, że CO2 to niebezpieczny temat. Od czasu gdy się okazało, że:
https://www.theguardian.com/environment/2010/aug/12/carbon-footprint-internet

Klęska

kwik pisze...

Jestem wielkim fanem ograniczania emisji CO2. Ograniczanie emisji CO2 to doskonały pretekst do kupowania nowych, coraz bardziej energooszczędnych komputerów. W ramach ograniczania emisji poprzestałem też na wykopaniu zaledwie jednego eterka (dziś tylko $150). Chociaż mój prezydent Duda chwalił się dziś w telewizorze, że dzięki naszym dzielnym górnikom mamy prawie najtańszą energię w Europie (lepiej nie sprawdzać). Więc jak przyjdą mrozy to może jeszcze zacznę kopać po nocach, wtedy i tak jest nadmiar energii.

telemach pisze...

Sprawdziłem, nie jest źle chociaż w 6 krajach europejskich jest taniej. Tak, że tylko trochę skłamał.
https://www.cleanenergywire.org/sites/default/files/styles/gallery_image/public/paragraphs/images/eurostat-average-electricity-price-households-2ndhalf-2018.jpg?itok=NCvkr9JY

Z ethereum to żartujesz? Kryptowalut przecież nie ma.

kwik pisze...

Przynajmniej w kilkunastu, tu są obszerniejsze i nowsze dane (a brakuje jeszcze np. Białorusi):
https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/Electricity_price_statistics
Ale nie pamiętam dokładnie słów Dudy, może jednak mówił o Unii Europejskiej i to ja kłamię.

Ciekawe że tak tani jest prąd na Malcie, większość biorą kablem z Sycylii (właśnie sprawdziłem).

Kryptowalut nie ma, ale podobno w Polsce z VAT za energię marnowaną na ich produkcję idzie 100 mln do budżetu rocznie. Marne grosze, ale to mnie przekonuje, że prąd jest w Polsce dość tani.
https://tygodnik.tvp.pl/45499676/polskie-panstwo-czerpie-niemale-przychody-z-bitcoina...

telemach pisze...

Prąd jest tani na Malcie, bo obłożony jest tylko 5% VATem.
Na ten sam prąd włoskie państwo nakłada 22% VATu.

Z tymi 100 mil. to byłbym ostrożny, wychodzi 435 milionów za prąd. To jest jednak bardzo, bardzo dużo prądu, 174 mlrd kWh rocznie przy założeniu że cena kWh jest 25gr. brutto.

Ale co ja tam się znam. Szkoda, że ten profesor nie podzielił się informacją jak obliczono te 100 mln.

kwik pisze...

Pewnie tak obliczono jak te gdyby nie grzyby to drzewa wyssałyby cały CO2 w 30 lat. Bo jeśli faktycznie w Polsce pracują setki tysięcy maszynek do tłuczenia bitcoinów, to przecież powinny być jakieś ślady ich importu, tego się nie da przemycić w żołądku.

Natomiast wszystko wskazuje na to, że Polska jeszcze niedawno rzeczywiście produkowała jakieś bitcoiny. Tym razem angielskojęzyczny kanał kurwizji:
https://polandin.com/43921960/bitcoin-mining-at-a-standstill-in-poland-expert

kwik pisze...

Po namyśle dochodzę do wniosku, że to jednak jakieś nieporozumienie, wynikające z pomylenia dużego zainteresowania naszych cwanych obywateli bitcoinami z ich znikomą bezpośrednią działalnością wydobywczą na terenie kraju. Zdaje się po prostu Polacy wstawiali kupione w Chinach maszynki tam gdzie się rzeczywiście opłacało kopać. A u nas nie bardzo.

https://www.coindesk.com/bitcoin-mining-farms-are-flourishing-on-the-ruins-of-soviet-industry-in-siberia

telemach pisze...

Przecież to się kupy nie trzyma.
"Minery has two venues around Irkutsk with a total capacity of 30 megawatts, says Bruman. The one we’re at can handle 10 megawatts and still has space for new clients; the other one is fully occupied by one client"

Komputery w 26 kioskach ruchu pożerają 10 Megawatów? Ciekaw jestem jak wygląda ta druga farma.

Przy założeniu że zasilacz sieciowy jednego serwera ma 300W (realistyczna średnia w przypadku serwerów firmy Dell) to w tych 26 budkach musiałoby pracować prawie 34 tysiące serwerów aby zjadać te 10 Megawatów. A dokładnie 1282 serwery w każdej budce.
Hm.
Mam wrażenie, że ktoś tu, prawda, rzuca sobie beztrosko liczbami.

kwik pisze...

Tym razem chyba nie ma dużej przesady. Małe serwery faktycznie nie potrzebują mocnych zasilaczy, ale te maszynki do bitcoinów choć nie są duże to żrą prąd jak porządne stacje robocze. Np. obie polecane w tym roku wymagają PSU powyżej 1300W:
https://halongmining.com/shop/dragonmint-16t-miner
https://shop.bitmain.com/promote/antminer_s9i_asic_bitcoin_miner/specification

telemach pisze...

Obejrzałem konfigurację i mam następujące uwagi:
1. Prąd pochłaniają głównie cztery wbudowane wentylatory, każdy po 100W.
2. Zużycie obliczono przy założeniu że temperatura otoczenia wynosi 25% +/- 10%
3. W Bratsku i Irkucku średnie temperatury wyglądają tak:

https://www.worldweatheronline.com/lang/de/bratsk-weather-averages/irkutsk/ru.aspx

Wniosek: serwery z potężnymi zasilaczami nie są na Syberii potrzebne. Wystarczą o wiele słabsze zasilacze bo nawet latem średnia temperatura nie przekracza 20 stopni a przez resztę roku jest zimno lub wręcz lodowato.

Czyli dalej się to kupy nie trzyma. I serwery zjadające 10 Megawatów/h nie pomieszczą się w tych kontenerkach, no way.

telemach pisze...

Naturalnie zakładana temperatura otoczenia wynosi 25°C a nie %.

kwik pisze...

Nie wiem. Chłodzenie na pewno zużywa dużo prądu, ale trudno znaleźć ile. Mogę się zgodzić że nawet 50% (podobno w przypadku serwerowni chłodzenie pochłania ca 40% zużywanego prądu). Że większość prądu zużywają wentylatory to jednak trochę wątpię.

Lokalne chłodzenie silnie grzejących się układów jest potrzebne nawet w chłodnych pomieszczeniach, to jest na prąd z zasilacza. Ale te duże wentylatory pomieszczeń są zasilane bezpośrednio z sieci, nie przez zasilacze. Więc nawet jeśli koszty chłodzenia są mniejsze, to zasilacze na Syberii pewnie takie same.

Zwykły czajnik elektryczny ma 2000W, więc 10MW to wcale nie tak dużo, raptem 5 tys. czajników.

telemach pisze...

Sprawa się (przynajmniej dla mnie) wyjaśniła. Najwyraźniej zbyt szybko uwierzyliśmy zalinkowanemu tekstowi z coindesk.com.
Ta farma to wcale nie jest 26 kontenerów, jak sugeruje artykuł, tylko ogromne hale byłej huty aluminium, które wyglądają tak:
https://www.bloomberg.com/news/features/2019-11-24/seo-inside-russia-s-largest-bitcoin-mine

A to już jest zupełnie inna historia. Elektrownia wodna za rogiem dostarcza nie 10 tylko 100 MW (50.000 czajników) rocznie.

A teraz najlepsze: Rok od otwarcia to jest już "20.000 ASIC devices", docelowo ma być ich 67,000

Teraz już się wszystko zgadza.
A swoją drogą to mają rozmach te Deripaski.

kwik pisze...

No bo na początku w tekście z coindesk było o drobnej konkurencji tego giganta: "My accidental driver, Ivan Kaap, is the head of security at a large mining facility in Bratsk called Bitriver, but we’re visiting his company’s smaller competitor, Minery."

telemach pisze...

Nie, na samym początku tekstu było ukradzione gdzieś "zdjęcie ilustracyjne" obiektu do którego autor nawet nie potrafił znaleźć wejścia. I w którym nie był (ale długo opowiada, co zasłyszał). Ponieważ nie był, a chciał być to dotarö przez znajomegodo chałupnika z 26 kontenerkami.

I ten powiedział mu:

"Minery has two venues around Irkutsk with a total capacity of 30 megawatts, says Bruman. The one we’re at can handle 10 megawatts and still has space for new clients; the other one is fully occupied by one client"

Czyli dalej mamy problem polegajęcy na tym, że właściciel działki z kontenerkami łże chcąc (najprawdopodobniej) zaimponowaą dziennikarzowi, a ten publikuje nie sprawdzając i nie przeliczając, ba, nawet nie zastanawiając się nad prawdopodobieństwem.

Czyli w zasadzie normalne standardy dziennikarskie.
Będziesz miał rację gdy stwierdzisz, że nie ma się co denerwować i podniecać

kwik pisze...

No i po co takie brzydkie insynuacje. Zdjęcie z początku jest dalej w tekście, podpisane: Ivan Kaap at Bitriver’s mining farm in Bratsk (Photo by Anna Baydakova for CoinDesk). Czyli zrobione przez autorkę tekstu, jak zresztą wszystkie pozostałe. Że mogła mieć problemy z dotarciem tam gdzie chciała nie wątpię, nie każdy jest Bloombergiem. Bloomberg zatrudnia 20 tys. osób, CoinDesk kilkanaście. Osób, nie tysięcy.

"Can handle" nie znaczy że już to robi, może po prostu mają już (stare) linie przesyłowe na 10MW i teren pod więcej (nowych) baraczków.

telemach pisze...

OK, OK, nie denerwuj się. Coś zapewne jest na rzeczy. Może ja po prostu nie lubię cwanych magików, a w ten sposób odbieram cały ten kryptowalutowy cyrk. Przecież to jest bez sensu i głęboko niemoralne. Cwaniacy inwestujący w halę, w której serwery produkują ciepło, co za marnotrawstwo energii. A na końcu mają wygenerowane coś, czego nikt nigdy nie widział i nie zobaczy, ale co da się wymienić (jakoś) na prawdziwe pieniądze.
Przecież to jest chore.Te wszystkie 1500 roodzajów kryptokasy, co tydzień dochodzą nowe, przeważnie w nadziei, że cud bitcoinowy się powtórzy i uda się uruchomić kolejne dmuchanie balona spekulacji.

kwik pisze...

Ale co oni tam mogą zrobić mądrzejszego z tym prawie darmowym prądem? I co to komu szkodzi? Lepsze już takie bitcoiny niż te z węgla spalanego w Chinach. A im więcej zrobią na Syberii tym wcześniej robienie bitcoinów się zakończy, bo podobno ma być ich tylko ileśtam. Czyli dobrze robią bo powstrzymują emisję CO2 gdzie indziej.

Głęboko niemoralny i bez sensu jest może bilbord radośnie świecący za moim oknem przez całą noc, nawet o czwartej rano gdy już tłumów raczej nie ma. Ale znowu, w nocy jest nadwyżka energii, więc niech się świeci.