niedziela, 22 maja 2016, 13:05

klasyczny przykład sezonowego polifenizmu

Udało mi się wreszcie zrobić dość przyzwoite zdjęcie wiosennej czyli pomarańczowej formy rusałki kratkowca (Araschnia levana) na pokrzywie (roślina-żywicielka), ciemne formy letnie wydobyłem z archiwum.

Sezonowy polifenizm czyli ten sam genom pod wpływem sezonowych bodźców objawia się w dwóch różnych formach, ciekawa sztuczka. Nie bardzo wiadomo czemu służy, ale zgadujemy że daje — albo przynajmniej kiedyś dawała — motylkowi korzyści. Jak ktoś chce sobie doczytać to niezłym punktem wyjścia będzie chyba: Red & black or black & white? Phylogeny of the Araschnia butterflies (Lepidoptera: Nymphalidae) and evolution of seasonal polyphenism. Forma pomarańczowa jest podobno pierwotna, dodatkowa forma ciemna pojawiła się później.

Araschnia levana Araschnia levana Araschnia levana Araschnia levana

poniedziałek, 16 maja 2016, 06:18

wonna i rudy

Imponujący aparat gębowy, gdybym miał taki mógłbym pić piwo z butelki wcale jej nie przechylając. Na obrazkach kokoryczka wonna (Polygonatum odoratum) i trzmiel rudy (Bombus pascuorum), mam nadzieję że bezbłędnie oznaczyłem. Całkiem dobry przykład koewolucji kwiatów i ich zapylaczy.

sobota, 14 maja 2016, 15:41

ikoniczna dyskretność

Niedawno moja platonicznie ulubiona Leica wyprodukowała kolejny perwersyjny aparat, tym razem bez ekraniku na zapleczu. Zamiast tego jest stylizowana dziura w zadku (do ustawiania ISO) podpisana drukowanymi MADE IN GERMANY. Z tyłu oprócz tych seksownych detali i wizjera nie ma już nic więcej, tak jak ongiś. Spalili pomysł, ustawianie ISO mogli dyskretnie schować np. pod klapką od baterii. W firmowym sklepie 27 tys. zł.

Natomiast starsza Leica Monochrom jak łatwo zgadnąć nie robi w kolorze. Ten brak jest jeszcze lepiej uzasadniony, więc trzeba zapłacić aż 32 tys. zł. W końcu Leica zrobi jeszcze droższy aparat, nie będzie miał ani koloru ani naprawdę niczego z tyłu, to chyba nieuniknione. Taki bym może kupił, ale w wersji mikro 4/3 i najwyżej za 1/10 ceny. Akurat takiego Leica nie zrobi. Ani nikt inny. Pojawił się co prawda monochromatyczny aparacik Leiki w telefonie Huawei P9, ale na tym poziomie jakości równie dobrze można sobie samemu odkolorować kolorowe. Bez sensu, nikogo to nie wkręci i popyt na aparaty monochromatyczne utrzyma się na dotychczasowym poziomie. A tego Huaweia nie chcę. Reklamuje go Robert Lewandowski. Mam już reklamowanego przez Lewandowskiego Panasonica GX7 i czułbym się nieswojo.

Ikoniczna dyskretność brzmi słodko i słono kosztuje, ale tak czy owak aparat naprawdę nie musi być duży. GX7 na mojej kuchennej wadze waży tylko 404 g (z rozładowaną baterią na pewno jeszcze mniej) i m.in. za to go lubię. Z obiektywem Panasonica 100-300 mm (ręczne ostrzenie od początku chodzi nieznośnie ciężko) to wciąż tylko 914 g, z Olympusa 75-300 mm jeszcze mniej, 827 g. Tyle to mogę nosić parę godzin i jeszcze nic mi nie odpada. Rzecz jasna z wiekiem będzie coraz gorzej, dlatego jakoś nie zapaliłem się do nowych długich obiektywów mikro 4/3 — Panasonic 100-400 mm jest może interesujący, ale waży 985 g, Olympus 300 mm jest świetny, ale waży 1290g (cena też już mocno niehobbystyczna, taki nabytek staje się krępująco zobowiązujący). Zaciekawił mnie natomiast nowy Nikkor 300 mm, zachwalany jako najlżejszy obiektyw 300 mm do aparatów pełnoklatkowych (755 g). Do niczego mi nie pasuje, pokazuje jednak że i w odchudzaniu postęp jest możliwy. Ale trudno, uznałem kiedyś mikro 4/3 za najrozsądniejszy kompromis i jeszcze zdania nie zmieniłem.

W zasadzie nie mam nic przeciw sensorom większym niż mikro 4/3, wolę jednak proporcje zbliżone do 1/1, soczewki są przecież okrągłe. Nie ma niestety okrągłych sensorów, idealnie dopasowanych do obiektywu, ale po co niewolniczo trzymać się 2/3. Szczególnie gdy ciężkie i częściowo bezużyteczne szkło nosimy na własnym grzbiecie i nikt nam za to nie płaci. Rozumiem że nie okrągłe, rozumiem że nie sześciokątne, ale czemu nie robią aparatów z kwadratowym sensorem? Zdaje się tylko dlatego, że byłyby rzecz jasna odpowiednio droższe, przy braku masowego sentymentu na którym zawsze łatwo zarobić. Przykre że aż tyle zależy od zaszłości, że bezmyślnie kultywujemy przypadkowy bezsens. Chociaż akurat w przypadku kwadratowych sensorów można być umiarkowanym optymistą. Instagram, epidemia otyłości, drony — podglebie już jest. Teraz wystarczy jedna udana próba odróżnienia się od całej reszty. Rewolucyjny kwadratowy sensor w ergonomicznym smartfonie iBanana, z funkcją rektoskopu i przy okazji noktowizora. Przy popycie nakręcanym przez zamówienia publiczne w ramach walki z terroryzmem.