Za kilka dni Windows XP (październik 2001) idzie wreszcie do lamusa, a wraz z nim koszmarny IE8 — i bardzo dobrze. Zajrzałem do swoich prywatnych danych z Google Analytics (polskojęzyczna strona w domenie .pl, oglądalność ca 3000 wejść na miesiąc) i oto jak spadały udziały XP w całości Windows w ciągu ostatnich sześciu lat (trzy pierwsze miesiące w roku, bo chciałem mieć dane za 2014):
2009 - 80%
2010 - 68%
2011 - 58%
2012 - 44%
2013 - 33%
2014 - 24%
Mogę to nawet ku własnej uciesze zwizualizować, zauważając dodatkowo obecność Windows 7 (pomarańczowe, październik 2009); Vista (styczeń 2007) i Windows 8 (październik 2012) widoczne dużo słabiej:
Jak widać nadal prawie 1/4 wejść jest z XP, co pozostawię bez komentarza. Pewnie w Chinach jest jeszcze gorzej, ale od dawna zapowiadane złomowanie XP będzie dotkliwie odczuwalne także i u nas. Jeszcze przez ponad miesiąc w ogóle nie ma się czym przejmować, ale potem już trochę tak, bo gdy Microsoft będzie łatał kolejne dziury w nowszych Windows, to oczywiście źli ludzie będą systematycznie sprawdzać ich obecność (w celu użycia) w porzuconym przez producenta (ale nie przez użytkowników) XP. Mogę się jednak założyć o piwo, że jeśli tylko zajdzie silna potrzeba to pragmatyczny Microsoft się ugnie i wypuści kolejne poprawki także do oficjalnie nieobsługiwanego XP — najwyżej trzeba je będzie samemu ściągnąć i wgrać.
Nie widzę powodów do paniki. Ale i dalsze upieranie się przy XP nie ma sensu. Jeśli ktoś naprawdę musi, to zarazem nie musi pewnie wcale podłączać komputera do internetu, a wtedy wystarczy tylko rygorystyczne utrzymywanie higieny seksualnej na USB. Jeśli nie musi, to wymieni w końcu komputer i przy okazji Windows. XP wymrze w ciągu najbliższego roku do kilku procent, przynajmniej w "moich" statystykach wejść (optymistycznie zakładam, że na początku 2015 będzie jakieś 5%). A na odciętych od świata komputerach XP będzie działać jeszcze lata całe równie dobrze (czy źle) jak do tej pory.
Współczuję natomiast tym, którzy "znają się na komputerach" i będą teraz nagabywani przez upierdliwych znajomych, którym coś tam wyskoczyło na ekranie albo którzy naczytali się właśnie głupot o tym, jak bardzo ryzykowne stało się nagle używanie XP. Nic podobnego, ryzyko będzie wzrastać stopniowo albo nawet wcale, bo im mniej użytkowników tym mniej atrakcyjnym są celem. Najbardziej zagrożeni są — tymczasem — użytkownicy Windows 7.